wtorek, 26 sierpnia 2014

Tato???

Weszłam do dormitorium i zaczełam wywalać wszytko z kufra (nie rozpakowałam się jeszcze). Trafiłam na czerwoną sukienkę, której Snape (przyszywany ojciec) nie pozowlił mi kupić striwerdził ze za bardzo wyzywająca, haha. Była czerwona i rozkloszowana, z przeźroczystym materiałem na ramionach i plecach. DO niej znalazłam balerinki (nie chciałam obcasów, bo wiedziałam, że bym na siebie uwagę za dużą zwróciła stukaniem obcasów). Chciałam ubrać na sukienkę szatę, aby nikt się nie zorientował ale i tak wystawała więc olałam to. Moje naturalnie kręcone włosy, lekko wyprostowałam (bez szaleństw), na twarz nałożyłam trochę podkładu (ujednolicił moją skórę) i maskarę na rzęsy. Byłam gotowa o 17:30. Postanowiłam zejść do pokoju wspólnego i udać się już na spotkanie. Przy kominku siedział Fred i George, widziałam jak Fred szturchnął Georga ,żeby mnie zobaczył. Pokiwałam do nich a on poklaskali niemo. Idąc do portretu spotkałam Wooda, wchodzącego właśnie przez porter, w korytarzyku było ciasno więc ustałam, żeby przeszedł koło mnie.
-O Wer, jak ładnie wyglądasz,
-Dziękuję -załapałam lekkiego buraka, w pewnym momencie chciał mnie pocałować, ale krzyknęłam żeby tego nie robił, bo jestem z Lee. Czuć od niego było Ognistą Whiskey. Krzyknęłam jeszcze raz jak mnie nie posłuchał. Nagle dzięki Bogu, pojawili się bliźniacy. Odciągnęli Wood'a, widziała jak Fred dał mu z liścia, ucieszyło mnie to. Zaczęli mówić żeby nauczył się nie przywalać do zajętych dziewczyn, pociągnęłam lekko do siebie Georga.
-Dziękuję, za pomoc
-Nie ma za co dziękować- mrugnął do mnie George, przytuliłam się do niego po przyjacielsku
-Miło się do ciebie przytula w taki stroju- znowu do mnie mrugnął, gdyby powiedział to ktos inny walnęłabym mu w twarz, ale w jego głosie słychac było tylko przyjacielską nutę. Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam. Szłam prawie nie zauważona, ale przy ostatnim zakręcie stało się coś co mnie przeraziło. Na  dyżurze na 7 piętrze był mój przyszywany ojciec Snape.Szybo się cofnęłam ale jednak mnie zauważył
-Cofnij się moja panno! -zagrzmiał jego głos
-Tak Sev?-cofnęłam się niechętnie
-W szkole miałaś mówić profesorze
-Dobrze przepraszam Pnie profesorze -dałam duży nacisk na ostatnie 2 słowa.
-Gdzie to się wybieramy w takim stroju? Czy ja ci nie zabroniłem jej kupować?
-No zabroniłeś -opuściłam głowę
-A gdzie idziemy? Oczywiście gdyby nie to, że jesteś w takiej sukience, bez szaty i odznaki prefekta bym pomyślał, że chciałaś się przejść na patrol ale jednak bez odznaki w tej wyzywającej sukience gdzie idziesz?  -gdyby Sev mnie nie nauczył oklumencji, dawno znałby odpowiedź, dzięki Bogu opanowałam tą sztukę.
-Nie mówisz nic?
-Nie Profesorze bo nie chcę- powiedziałam
-Dobrze, żeby nie było że cie faworyzuję masz u mnie szlaban na hym... tydzień co dziennie o- spojrzał na zegarek- 17:50 tak jak cię znalazłem. A teraz odprowadzę cię do pokoju wspólnego. Szłam z nim kilka minut w ciszy. Byłam zła na siebie że nie pożyczyłam mapy huncwotów od bliźniaków. Ciekawe czy Lee mi wybaczy?
-No Wernis, co chcesz mi powiedzieć ?
-W jakiej sprawie tato ?- dokończyłam słowem tato bo zawsze to na niego działało.
-No w sprawie sukienki i tego gdzie szłaś. 
-Gdzie szłam to nieważne a co do sukienki. Kupiłam ją bo po prostu mi się podobał, oszczędziłam sama więc nie były to twoje galeony. -zawsze był hojny co do pieniędzy ale musiał najpierw sprawdzić co kupuję.- i wiesz zakazany owoc smakuję najlepiej
-No tak. Ale gdzie szłaś?
-Nie ważne
-Ważne, ważne !!! -wydarł się i zlękłam się na poważnie.
-No dobra szłam na randkę?
-Randkę?? A z kim? Gratuluję!- pamiętam, że był zawsze przychylny do chłopaków bo mu się życie nie udało a chciał żeby ja je miała dobre.
-Tak randkę, nie ważne z kim wcześniej czy później i tak się zorientujesz.
-No dobrze. To zmykaj ale już nie wychodź.
-Ale randka!! A jak się przebiorę to mogę??
-Nie i koniec! Żeby nie było, ze faworyzuję!
-Dobrze, cześć Sev- przeszłam przez obraz.
Wkurzona usiadłam na fotelu koło bliźniaków.
-Co jest? Co z randką?
-Snape mnie przyłapał!!! I zabronił wychodzić, żeby nie było, ze mnie faworyzuję.
-O to lipa.
-Noo, mam nadzieje, ze Lee mi wybaczy.
-Spokojnie, ona ma mapę więc zapewne widział, ze cię wziął.-powiedział Fred
-No , mówił na że od 17 będzie patrzył co robisz więc luz...-dokończył George
-Aha to dobrze, byle Sev go nie przyłapał.
-Nie przyłapie, Harry dał mu pelerynę żebyście mogli późno wrócić ale jednak on sam wróci.
-Aha- powiedziałam. Przez jakieś 5 minut panowała cisza.
-Macie może Ognistą? -zapytałam
-Nie, ale chcieliśmy iść do kuchni więc może...
-O to super pójdę z wami. Tylko się przebiorę.- nie zdążyli się sprzeciwić a ja już biegłam się przebrać. Ubrałam shorty i czarną bluzkę z godłem Slytherinu.
-Wer, jak myślisz co pomyśli Lee jak zobaczy że wymknęłaś się z nami a go olałaś?
-No tak nie pomyślałam, to przynieście mi Ognistą i hym... naleśniki -mrugnęłam do nich
-Ok, będziemy za jakieś 15 minut.
-Uważajcie na Snape'a
-Luzz -powiedział jeden. Nie odróżniłam już ich gdy stali tyłem. Nie wiedząc co zrobić postanowiłam podbiegać po pokoju współnym tworząc litery "P-R-Z-E-P-R-A-S-Z-A-M".
Lee to chyba zrozumiał bo za jakieś 10 minut przyszedł i spędziliśmy noc, pijąc Ognistą. A bliźniakom zakazałam mu cokolwiek mówić o Woodzie.


DO PRZECZYTANIA!!

niedziela, 24 sierpnia 2014

Spotkanie??

Poranek był dość dziwny. Pierwszy ranek jako 100% gryfonka. Po wstaniu od razu wciągnęłam na siebie moje ciemne rurki z naszytym wczoraj herbem Gryffindoru (żeby nikt się nie czepiał, że nosze zwykłe spodnie) koszulkę ze znakiem Insygnii Śmierci no i sweterek w barwach gryffindoru (nigdy nie nosiłam szat). Zeszłam do pokoju wspólnego. Tak zobaczyłam coś co mnie zaszokowało. Wszyscy gryffoni, którzy mnie znali czekali na mnie z wielkim transparentem "WITAMY W GRYFFIDORZE! NASZA POMYŁKO". Miałam i zaskoczoną minę i nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Każdy podchodził do mnie się przytulić lub pogratulować. Patrzyłam czy jest gdzieś tutaj Lee, ale go nie było. Gdy wszyscy się uspokoili usiadłam z bliźniakami w fotelach w rogu.
-Ej wiecie w ogóle gdzie Lee? -zapytałam się
-Taaa -powiedział bez entuzjazmu Fred
-To gdzie?
-A nie ważne -powiedział mi George wytykając język
-No ej powiedzcie!!
-Nie-powiedzieli jednym głosem
-Boo zaczne was gilgotać, tak wiem gdzie macie gilgotki!
-Taa już się boimy-powiedział Fred
-Bo jedna dziewczyna zdoła pokonać 2 chłopaków-dokończył George i cała nasz 3 zaczęła się śmiać.
-No dobra jak tam chcecie! Ja idę na śniadanie
-To cześć! Tylko nie kręć tak tym tyłkiem jak zawsze !!
-Kręciłam jak byłam sama a teraz... walcie się -zrobiłam się trochę czerwona.
Przeszłam się do Wielkiej Sali. Wchodząc zaważyłam przy stole gryffonów i krukonów ulotki o zamianie 2 uczennic. Nie musiałam się zastanawiać wiedziałam, że to o mnie i El. Usiadłam i posmarowałam chleb dżemem. Po chwili dostałam sowę z małym listem.
      "POKÓJ ŻYCZEŃ! 18! KOCHAM LEE"
 Jej!! Już wiem gdzie był. I do tego mnie zaprosił. Po jakiś 20 minutach przyszedł na śniadanie jakby nigdy nic i powiedział mi do ucha, żebym nikomu nie mówiła co planuje. 

Pierwszą lekcją dzisiaj był Transmutacja. Porozmawialiśmy trochę z profesor McGonagall odnośnie zmiany uczennic jak do tego doszło itp. Głupi słuchało się o sobie xD . Aż w końcu omówimy plan całego roku na naukę transmutacji. Przez  kilka następnych lekcji nudziło mi się i tylko myślałam, kiedy to wszytsko się skończy i będę mogła iść do pokoju życzeń. Ostatnia lekcja czyli ONMS ciągnęła mi się bardzo chociaż uwielbiam te lekcje. Ale gdy już wybiła 16 i koniec lekcji pobiegłam do dormitorium się przygotować. 

 Do przeczytania!!

sobota, 23 sierpnia 2014

Ravenclaw/Gryffindor Jednak możliwe !!!

No tak jestem z Lee! Ale i tak nie rozumiem dlaczego. Podobał mi się od 2 lat no ale mi jakoś przeszło, bo przecież przyjaciel. A co teraz będzie z moim niedawnym zadurzeniem (wiem że jeszcze nie znacie imienia xD) ???  No cóż zapewne mi już przeszło!! Teraz liczę się tylko ja i Lee.
Doszliśmy do Wielkiej Sali i rozdzieliłam się z Lee ja poszłam do stołu krukonów a on do stołu gryfonów. Ja zwykle co roku tiara przydziału świetnie zaśpiewała, a dyrektor Dumbledore przemówił dość ciekawie. Kończyła się uczta no i niespodziewanie podeszła do mnie Profesor McGonagall
-Wernis chciałabym z tobą porozmawiać, po uczcie będę czekać na ciebie pod Wielką salą jak odprowadzisz pierwszorocznych do pokoju wspólnego krukonów.
-Dobrze Proszę Pani. -powiedziała i się uśmiechnęłam.
Nadszedł koniec uczty odprowadziłam pierwszorocznych z drugim prefektem do pokoju wspólnego i pobiegłam do profesor McGonagall.
-O już jesteś!
-Tak pani profesor, przepraszam, że tak długo ale mieliśmy małe wypadki ze schodami-uśmiechnęłam się
-Dobrze nic się nie stało. Niestety ale nie możesz dłużej być szukającą w drużynie quidditcha
-Ale jak to dlaczego -wciełam się w zdanie McGonagall
-Ale stworzyłam Ci możliwość -profesor udawałą ze nic nie powiedziałam- bycia komentatorką
-A co z Lee?? Nie wyrzucę go z branży
-Ale chodzi, o to że chcemy mieć 2 komentatorów.
-O to świetnie ale szkoda mi quidditcha
-Nie martw się. Wiem ile ten sport dla ciebie znaczy.
-Dlaczego w ogóle nie mogę grać?
-Wyjaśnię ci to jak przyjdzie profesor Flitwick i twoja siostra.
-A oni tu po co -zdziwiłam się jeszcze bardziej
-Nie ważne już idą
-Witam Minerwo-powiedział profesor F, (tak mówią na niego krukoni)
-No cóż to co powinniśmy to powiedzieć dziewczyną -powiedziała McGonagall
-Nasze podejrzenia się spełniły, na tiarę został rzucony czar i tiara przydzieliła was na odwrót, wiem że to może być dla was szok ale ty Wernis jesteś w Gryffindorze a ty El w Ravenclaw. -słysząc to obie pisnęłyśmy z radości, wiedziałyśmy że nie pasujemy do sowich domów a teraz wszytko jasne
-My się cieszymy Pani Profesor -powiedziałam ze mnie i za El
-Zawsze czułyśmy ze nie pasujemy do naszych domów ale jest dobrze ja znam większość krukonów a Wer często jest u nas w pokoju wspólnym
-O to świetnie, czyli nie musicie się zaznajamiać z regułami danych domów?
-Nie trzeba -powiedziałyśmy razem
-Aha to świetnie, to hymm... wasza bagaże czekają na was, Ty E zajmiesz pokój Wernis i na odwrót.
-Dziękujemy za taką świetna wiadomość, do widzenia Pani Psor i Panie Profesorze -powiedziała moja siostra i pobiegła do krukonów.
-Pani profesor już wiem dlaczego w quidditcha nie mogę grać, nie zabiorę zajęcia Harry'emu więc mogę zostać razem z Lee komentatorką
-To świetnie, dobrej nocy
-Dziękuję, i Dobranoc -pobiegłam do pokoju Gryfonów.  Podbiegłam pod portret Grubej Damy przedstawiłam jej sytuacje i mnie wpuściła. Przyglądnęłam się pokojowi i teraz wydawał mi się jakiś inny, pełen hym.. nie wiem czego chyba przyjaźni. Niestety Lee nie było, nie było też Freda i Georga, ale była Angelina. Opowiedziałam jej to i pisnełyśmy ze szczęścia tym bardziej, że miałam mieć z nią dormitorium. Po jakimś czasie przyszli chłopacy i rozsiadłyśmy się z nimi przed kominkiem. Angelina na kolanach Georga a ja na podwójnej kanapie z Lee, wtulając się w niego. A Fred usiadł sam ale nie zdawał się czuć samotny. Opowiedziałam chłopakom o tym, że jestem w Gryffie ale Lee dowie się o tym, że jestem komentatorką dopiero póżniej. Nadeszła północ, okazało się z czasem, ze mam większość lekcji z Lee (a co za tym idzie bliźniakami) a jak nie z nim to z Angeliną. Zrobiłam się senna.
-Lee odprowadzisz mnie bo chcę już spać?
-Dobrze -odpowiedział mi Lee.
-To cześć wam! -powiedziałam towarzyszą i złapałam Lee za rękę idąc po schodach. Doszliśmy do mojego dormitorium.
-Lee mam wiadomość tylko dla ciebie.
-Tak? -zapytał się całując mnie po szyi
-Będę z tobą zajmowała się czymś w szkolę.
-Hymm.. a czym ja się w ogóle zajmuję ?
-Będę z tobą komentować mecze quidditcha
-To świetnie! -powiedział
-Dobra to ja już idę -pocałowaliśmy się dość namiętnie aż mi lekko zgięły się kolana.
-To do jutra -powiedział mi Lee i poszłam do dormitorium, czułam jak odprowadza mnie wzrokiem a przy drzwiach puściłam mu buziaka.



Do przeczytania!

piątek, 22 sierpnia 2014

Dziwny obród zdarzeń

Dojechaliśmy do Hogwart!!! Cieszyłam się, że Hagrid odprowadza pierwszorocznych o zamku przez jezioro bo miałam chwilę na nastawienie się przez odprowadzeniem całej zgrai młodych krukonów do pokoju wspólnego. Weszłam z bliźniakami Angeliną Lee i Katie, do powozu chwilę porozmawialiśmy no i nadszedł czas na wymyślanie kawałów na pierwszy tydzień szkoły.
-A może lepiej Wer zatknij uszy lub idź do innego powozu, przecież prefekt to kabel itp.-zaśmiał się Lee
-Kabel nie kabel, mam korzyści z tego-uśmiechnęłam się
-Taaa, niby jakie?-zapytała Katie, która za mną nie przepada
-Hymm, mogę bezkarnie chodzić po korytarzu o jakiejkolwiek godzinie, wiem wcześniej o różnych imprezach hymmm  pomyślimy mogę dawać karę ślizgoną -powiedziałam z jednakową nutką ironizmu w głosie. Lee dotknął mojego czoła.
-Nie denerwuj się -zaśmiał się
-Jak mam się nie denerwować jak ta... ta.. albo dobra nie ma sensu wszczynać kłótni.
-Nie no powiedz-podeszła do mnie Katie
-No wiesz na ciebie można powiedzieć sporo niefajnych rzeczy-wstałam i to że byłam od niej wyższa dawało mi swego rodzaju przewagę.
-No to powiedz co.
-Ok, ale najpierw weź tic-taka albo się kawałek odsuń.-panna Katie zrobiła urażoną minę.
-Haa nawet nie wiesz co powiedzieć-próbowała pokazać, że nie wymięka, bo wszyscy się na nas patrzyli a Fred z Georgem z wielkim zainteresowaniem.
-Nie wolę nie wymieniać tych najgorszych bo Angelina starci przyjaciółkę- jak mówiłam to Katie załapała buraka
-Oczywiście bez obrazy Angi -powiedziałam do Angeliny
-Nie lepiej mów bo i tak bym od ciebie się wcześniej czy później dowiedziała-powiedziała Angelina
-No dobra, Angi nie wiem czy wiesz ale Katie odbiła Ci Marts'a. Wiem o tym, bo gdy z nim rozmawiałam w pokój wspólnym krukonów (dla niewtajemniczonych jestem w ravie) mówił że się spotyka teraz z Katie Bell.
-Że coo??? -Angi wstała a Katie mnie uderzyła. Niemal od razu oddałam jej i dołączyła się też do tego Angelina. Po chwili stałam skrępowana przez ramiona Lee Jordana (nie ukrywam miłe to było) Fred trzymał Katie, a George Angelinę. Fred wymamrotał coś do Testrala no i ustaliśmy a Katie zostawiliśmy na drodze.
-Dzięki, nie wiem co bym zrobiła gdybyś mnie nie przytrzymał -powiedziałam do Lee gdy już jechaliśmy
-Ale na prawdę tego nie rozumiem-powiedział George rozmawiając z Angeliną - przecież jestem z tobą a ty się wściekasz, że ktoś tam ci odbił byłego chłopaka.
-Trudno to wytłumaczyć -powiedziała znudzona Angi
-Ja to Ci wyjaśnię- powiedziałam i podeszła do jednego z bliźniaków- Jest takie niepiane prawo, które mówi, że przyjaciółka nie ma prawa ukraść Ci faceta ani z nim być nawet jak dziewczyna sama z nim zewie.
-Nie chwytam
-Ja też
-I ja -powiedzieli chłopacy
- To pomyśl jakbyś się poczuł gdyby Fred chodził z dziewczyną, z którą ty chodziłeś albo ci ją odbił.
-AA już rozumiem nie tez bym tak nie chciał -powiedział George akurat bo już nas powóz podjechał pod zamek.Bliźniacy i Katie zaczeli o czymś rozmawiać, więc ja z Lee szliśmy z tłu i nagle Lee zaciągnął mnie w bok.
-Wer i jak tam?
-Eeee DOBRZE. Ale powiedz mi co chcesz bo się dziwnie tu czuje bo jest ciemno -powiedziałam zdziwiona
-No dobra, ale obiecaj, że obojętnie co powiem nie zniszczy przyjaźni.
-Okkk
-No dobra hymm.. jak cię powstrzymałem od pobicia Katie to coś poczułem taki jakby dreszcz i czy coś
-No ja też
-A więc wiesz o co mi chodzi
-Nie-wiedziałam ale nie chciałam mu tego mówić niech się lekko pomęczy, zła ja hehe
-No wiesz chciałbym z toba być zgodzisz się ?
-Hehee co ten milutki Lee wymyślił hahaha -chłopak się speszył i upuścił głowę- Oczywiście, ze tak -podniosłam jego głowę i go pocałowałam. -Ale obiecaj, że jak nie będziemy razem oczywiście jakby do tego dojdzie to będziemy nadal najlepszymi przyjaciółmi okk???
-Dobrze. -Nagle coś wyciągnęło mnie za rękę z krzaków
-A wy co tu robicie -był to jeden z rudzielców
-Eeee no tenn -nie musiałam nic innego mówić bo Lee przytulił mnie do siebie
-Aaaa już rozumiem -Fred puścił moją rękę i puścił oko do Lee (myślał  że tego nie zauważyłam)


Do następnego przeczytania !!

niedziela, 17 sierpnia 2014

Podróż pociągem

No i wreszcie ten dzień wyczekiwany przez 2 ostatnie tygodnie wakacji. Czas na Hogwart!! Poszłam z Sev'em na King's Cross między peron 9 i 10. Severus złapał za rączkę mojego wózka (tak samo jak za pierwszym razem biegłam na ścianę) i Bach znajdowaliśmy się na peronie 9 i 3/4. Niestety jak zwykle mój przyszywany ojciec musiał się deportować od razu do Hogwartu. Jednak się nawet cieszyłam, mogłam na luzie z bliźniakami chodzić po przedziałach i robić dowcipy, trudne to by było z ojcem w pociągu hehe. Pamiętam jak się popłakałam gdy musiał to zrobić jak szłam na 1 rok i wtedy pomógł mi Percy, a potem pomogli mi George i Fred. Właśnie wtedy poznaliśmy Lee i wyszło ,że przez 2 lata byłam jedyną dziewczyną w paczce, ale potem doszła do nas jeszcze Angelina, z którą od razu złapałam super kontakt. Dobra może jednak wróćmy do czasu obecnego. Nie musiałam długo szukać, bo rodzina rudzielców rzucała się w oczy. Podeszłam do nich
-O cześć Wer-powiedział George, bo zobaczył mnie jako pierwszy. Potem cała rodzina mnie przywitała i przytuliła, Pani Weasley jak zwykle wymyśliła, że Severus mnie głodzi, co zawsze mnie śmieszy.
-Dobra to pa mamo! -powiedział Fred i pocałował mamę w polik. Każdy zaczął się żegnać z Molly (oprócz Percyjego, który nie wiem gdzie się podział)więc i ja się pożegnałam. Poszłam za bliźniakami do pociągu. Znaleźliśmy przedział gdzie siedział Lee z Angeliną i Katie. Dosiedliśmy się do nich. Pokiwaliśmy wszystkim ludziom na peronie. Po chwili od odjazdu przypomniałam sobie, że jestem prefektem i muszę iść do pierwszego przedziału.
-Prz-prze-przepraszam za spóźnienie-powiedziałam zdyszna
-Dobrze nic się nie stało-powiedział Percy i dam sobie odciąć rękę że mrugnął do mnie.
-Jak już zdążyliście zauważyć z każdego domu jest 2 prefektów chłopak i dziewczyna. Od tego roku robimy małą zmianę w hymm.. dyżurach na korytarzach itp. Dziewczyna z Ravenclaw będzie chodziła na dyżurach z chłopakiem z Gryffindoru, gryfonka z puchonem, puchon z krukonem no a Slytherin będzie tak jak był bo profesor Snape się nie zgodził na zmiany.-powiedział Percy. Super! Mam wrażenie, że specjalnie będę z Percym na dyżurach ale mi to nie przeszkadza, bo to brat moich przyjaciół. Percy nawijał jeszcze o rzeczach, które wiem. No i trzeba było zacząć obchód. Ja z Percym wzięliśmy wagon Gryfonów.
-Hym.. więc Wer-prawie każdy tak do mnie mówi- jak minęły wakację z nietoperkiem?
-A dobrze. Nie jest taki zły jak się zdaję. Zabrał mnie nad ocean.
-O to fajnie.
-No hehe. A tobie jak minęły?-zapytałam się Percy'ego pomyślałam, że tak po prostu trzeba.
-A super! Nauczyłem się nawet trochę lepiej grać w Quiditcha
-OO to z chęcią zobaczę jak grasz.
-Lepiej nie bo jeszcze Cię zabiję przez przypadek- zaśmiał się a ja zrobiłam to samo.Przechodziliśmy koło przedziału gdzie siedział ON moje lekkie zadurzenie. Pokiwał do mnie i się uśmiechnął. Ja zrobiłam to samo. Po chwili już staliśmy przy przedziale gdzie były moje bagaże. Ale nikogo nie było. Nagle BUMM! Coś lepkiego na mnie spadło.
-Wer o ty tu robisz?? -zapytał zdezorientowany Lee.
-Jestem prefektem no i nastąpiła zmiana i jestem z Percym na dyżurach przez cały rok, a krukon jest z puchonkom, a ....-i wyjaśniłam o co chodzi.
-Przepraszamy, tym miał oberwać tylko Percy i Aniel
-Luzz a w ogóle co to jest? -spytałam się chłopaków
-Eeee lepiej żebyś nie wiedziała
-Niech zgadnę śluz z łusek smoka, na który mam uczulenie?
-Yyyy skąd wiedziałaś? Nie wiedzieliśmy, ze masz na to uczulenie
-Bo nie mam- zaśmiałam się- ale wiedziałam, że to śluz z łusek, bo za często go używacie i jest to hym.. wasz a raczej nasz symbol rozpoznawczy. -Wszyscy się śmiali i prze zemnie  Percy po raz pierwszy odpuść sobie dyżur i siedział z nami w przedziale wygłupiając się i grając w jaki to smak z wykorzystaniem "Fasolek wszystkich smaków. B. Botta"
Do przeczytania!!!

sobota, 16 sierpnia 2014

Cześć!!!

Od mojej pierwszej wizyty w Hogwarcie minęły już 4 lata. Tak zgadza się jutro jadę na czawary rok do Hogwartu (4 rok ma po 17 lat w tym opowiadaniu). Dużo się zmieniło w moim życiu. Dowiedziałam się o magii, moja babka była półkrwi, mama harłaczką a ojciec mugolakiem. Nie wiem do teraz dokładnie czy jestem półkrwi czy szlamą. Gdy pierwszy raz przekroczyłam próg tego wspaniałego zamku poczułam się inaczej i cieszyłam się że ludzi dziwnych (jak wtedy mi się wydawało) jest więcej.  Ale wróćmy do teraźniejszości. Jutro jadę do Hogwaru. Spotkam przyjaciół z Gryffindoru, zadaje się z gryfonami chociaż sama jestem krukonką ludzie z Ravenclaw są jakoś dziwnie do mnie nastawieni, chociaż gram jako szukająca w naszej domowej drużynie. Z mojego domu zadają się tylko z Martersem (ksywa-Marts), który i tak nie ma dużo czasu, ale tak samo jak ja i do tego wszystkiego zostałam prefektem w tym roku, ciesze się ,ale to dodatkowe zajęcie da mnie.Podzielę się z wami jedną plotką podobno Harry Potter i Ginny Weasley w końcu są razem! Super, w końcu Ginny nawijała o nim od momentu jak się poznałyśmy i zakolegowałyśmy. Tak koleguję się z Ginny a przyjaźnie z jej braćmi Fredem i Georgem no i co za tym idzie z Lee i Angeliną. Może i jestem w innym domu to i tak większość gryfonów nie dziwi widok jak krukonka zna hasło do ich wejścia do wierzy i nawet jak śpi u nich w pokoju wspólnym. Nieraz mi się tam przyśnie bo wymyślam często z bliźniakami jakieś nowe dowcipy. W Gryffindorze jest tez moja siostra, El, Ale ona tam nie pasuje. Czasami zastawiam się czy tiara nas ze sobą nie pomyliła ja jestem o rok młodsza ale El poszła do Hogwartu razem ze mną do 1 klasy(dyrekcja nie była pewna jej magicznej mocy) i możne porostu tiarze coś się pomyliło. Nawijam tak o sobie a wy w ogóle nie wiecie jak się nazywam. Jestem Wernis. Hej!! W wierzy Gryffindoru lubię też przebywać bo jest tam on, super przystojny chłopak, dobrze zbudowany, umie być szefem bo po nie kont nim jest i nie chodzi mi o Percy'ego Weasleya, który swoją drogo dziwnie mnie lubi, dlatego śpię u nich w pokoju wspólnym(prefekt naczelny to by od razu mnie wywalił), a w tym roku jeszcze lepiej będzie bo jestem prefektem. Jeju mam wrażenie, że się powtarzam. Może jednak napisze coś jeszcze o moich ulubionych przedmiotach. Uwielbiam Astronomie, ONMS, Eliksiry (Snape to mój ojciec więc dziwnie byłoby ich nie lubić) i Historie magii (ulubiony przedmiot). Jak już wiecie Snape jest moim ojcem, bez obaw nie wyglądam jak on, bo jest moim przybranym ojcem. I znowu niezgodność bo pisałam wam, że mój ojciec jest mugolem. Tak mój biologiczny ojciec jest mugolem, ale jak się dowiedział, że jestem czarownicą przelęk się i wyrzucił mnie z domu (nienawidzi mnie, w porównaniu z moją siostrą, on uważa ze tylko ona zasługuje na miano czarownicy). Trafiłam do domu dziecka gdzie nalazł mnie Sev (mówię mu po imieniu). Z racji tego, że mnie wychował itp. obrony przez czarną magią(eliksirów uczy nas Slughorn) uczy mnie sam dyrektor Dumbledore. Dobra napisałam wam już trochę o sobie. Do przeczytania w następnym poście :D
Uwaga ten blog będzie w formie hymmm jakby to ująć będziecie czytać tak jakbym ja do was pisała. Nie wszytko zgadza się z fabułą książki, np.bliźniacy są na 4 roku a Percy będzie tak długo w szkole aż oni nie skończą a jest starszy Harry, Ron, Herma jest w tym samym wieku bo bliźniacy. Ujmę to tak te opowiadania będą się rządzić moimi prawami nie wszytko zgadza się z fabułą "Harry'ego Pottera"