Mijały miesiące, zrobiło się już zimno, w końcu był to już grudzień. Nadszedł dzień przed wyjazdem do rezydencji Malfoyów na święta (tak, tak jestem gryfonem ale z Malfoyami umiem się dogadać, na dobrą sprawe pasuje wszędzie). Pożegnałam się czule z Fredem tego wieczoru, i ubolewaliśmy, że nie mogę z nim jechać
-Wytłumacz mi jeszcze raz czemu nie możesz jechać do mnie, a będziesz użerać się z tym blondynem- spytał smutny Fred
-Nie jade tam dla Malfoya, tylko dla ojca! Nie zostawie go samego.
-No dobra- odpowiedział dalej smutny Fred
-Ale postaram się przyjechać do was na Sylwester.
-I tak to będzie tydzień rozłąki.
-Niestety, przeżyjemy. -Wtedy wleciała do mnie sowa z liścikiem o treści:
"Jak najszybciej możesz dotrzyj do mojego gabinetu. Twój ojciec Severus"
Pokazałam Fredowi iścik i poszłam mówiąc, że nie ma się martwić, i że zaraz wrócę.
-Cześć Sev!- Powiedziałam wchodząc do gabinetu
-Dobrze, że jesteś Skarbie, Usiądź, mam mała sprawę do powiedzenia Ci. A więc, muszę wyjechać zagranicę dość daleko i nie dotrę na święta do Malfoyów. Boje się Ciebie tam zostawić bo ostatnio skończyło się upiciem przez Ciebie, samej siebie Dracona i Bellatrix, ale nie mam wyjścia obiecasz mi, że będziesz grzeczna teraz?
-Tato...- oczy jego zab/lyszczały, rzadko tak do niego mówie, ale teraz chciałam osiągnąć pewien cel- szkoda, chciałabym z Tobą te świeta spedzić, ale jak nie będzie cię, nie mogę ci obiecać, że teraz ich wszystkich nie upije, ale mam pewien pomysł
-O nie, znów się zaczyna, nie chce tego słuchać
-Oj tatoo!! Posłuchaj, może zgodziłbyś się abym święta spędziła u Weasleyów?
-W żadnym wypadku
-No ej!! Alee... pomyśl, będe grzeczna bo Pani Weasley będzie nas pilnować, głodna też nie będę
-I tak mówie nie
-A jak wzamian powiem CI kto jest moim chłopakiem od 3 miesiecy? Ale jak już powiem musisz mnie puścic i nie ma że nie
-no dobrze córuś
-A wiec... jestem z jednym z Weaseyów -Snape zrobił duże oczy- a dokładniej z Fredem
-O to zaskoczenie, myślałem, że będziesz tym o którym tak dużo nawijałaś w te wakacje... Oliver Wood
-O niee! Przeszedł mi jak się do mnie dobierał
-O nie a to cham- widziałam wściekłośc w jego oczach
- Daj mu spokój Fred dął mu popalić.
-No dobrze jak uważasz słonko
-To co z naszą umową?
-Spędzam święta u Weasleyów
-Niestety tak
-Dziękuje kocham cie Sev.- wybiegłam słysząć tylko odpowiedz "ja ciebie też". Wróciłam się po chwili, żeby powiedziec mu jeszcze, aby napisął do Pani Weasley.Wróciłam do dormitorium
-I jak było? -zdziwniłam się bo Fred siedział u mnie na łózku, ale późnij się zoriętowałam, że George też jest z Angleina w pokoju.
-A dobrze, pytał się co chce na święta, ale powiedziałam, że to co uważa
-A my właśnie myśleliśmy czy by chłopacy nie zostali dzisiaj tu spac bo jednak no wiesz, ostania wspólna noc na długiii czas
- Swietny pomysł, ale teraz George postaraj się jakoś zagryć wasze wygibasy, bo jeszcze temu najdzie chętka- zaśmiałam się
-Ja go tam rozumiem, prawiczek - zdziwiłam się, byłam pewna ze biźniacy Weasley tak bardzo pożądani, przez wszystkie dziewczyny to prawiczki? No a raczej jeden z nich... ciekawe nie powiem
-Dobra to ja skombinuje na dziś coś zeby obejrzec film, co wy na to?
-Tak! Sabat czarownic chce obejrzeć, krzyknął Ron wchodząc do pokoju
-Oki Ron, zostań i weź Ginny, Hermione i Harry'ego i chodźcie do nas.
-Hermiona już u siebie a Ginny wyjechała tydzień temu przecież, pomóc w przygotowaniach.
-A no tak... to weź Harry'ego i o 19 się widzimy- odpowiedziałam. SKombinowałam żutnik i ogladaliśmy całą noc filmy, spać poszliśmy około 3 wtulona w mojego rudzielca zasneła. Rano obudziłam się już bez jego u boku, zdiwniona spojrzałam na zegarek, za godzine odjerzdzał pociąg do Weasleyów. Zczełam się szybko pakować a przy wyszłam z dormitorium z kufrem, Fred na mój widok się zdziwil
-Co tu robisz? swój pociąg masz za dwie godziny!
-Pomyślałam że ci odprowadze i poczekam na dworcu -uśiechnełam się i wszyscy poslzliśy na peron. Oprócz nas stło tam jeszcze z 6 różnych grupek uczniów jadących w tą samą strone.
-Kochanie, badź grzeczna, prezent dostaniesz w Sylwestra-poiedział Fred
-Dobrze Misiu- odpowiedziałam i biźniacy weszli do pociągu, gdy zniknełi w przedziale poszłam na sam tył Ekspresu i przez cała droge czytałam książkę
Ciekawi reakcji bliźniaków jak dowiedzieli się co robie u nich? Ciekawi reszty przygody?
do przeczytania niebawem!!!
piątek, 24 czerwca 2016
Kara, Blondyn i Urodziny
-No wstawaj kochanie-usłyszałam głos sszepczacy mi do ucha.Pocałowałam go i dalej poszlam spac
-Wstawaj! Jest 10 rano w sobote!- zostawiłam to bez reakcji, po chwili pojawił sie znów nademna -nie dajesz mi wyboru-i stało się, oblał mnie wodą.
-Fred!!! Czy ty chory jesteś?-powiedziałam wkurzona, a on mnie tylko obiął i rzucił mnie na łóżko. Zaczeliśmy się szarpań jak powaleni (ale w żartach) w tym momencie stało się to... prrrt! Moja koszulka się rozerwała.
-Ej! Fred przesań! Patrz co się stało!!
-Ups... mi w to graj Skarbie -powiedział i zaczął mi zdejmować koszulkę.
-Ej nie zapędzaj się jesteśmy razem od jakiś może 12 godzin!
-No dobra, ale posiedźmy tu trochę
-Zgoda rudzielcu-pomyślałam o nowej, jakiejkolwiek bluzce
-Tylko nie waż mi się jej ubierać!!
-Bo??-zapytałam
-Chce się napatrzeć-zaśmiał się Fred, pocałowałam go a on mi oddał pocałunek, nagle niewinne i małe pocałunki zmieniły się w namiętne i ostre. Nawet nie wiem kiedy a leżałam bez stanika i spodenek, w samych majtkach, Fred też leżał na majtkach. Ocknęłam się nagle
-Fred!!-spojrzał na nie zdezorientowany- Nie zapędzajmy się, dobrze?Kiedyś Ci to wyjaśnię, obiecuje.
-Dobrze- uśmiechnął się Fred, spojrzałam trochę niżej, pod jego kaloryfer i zobaczyłam wypukłość pod jego bokserkami, Fred zauważył, że się tam spojrzałam i od razu złapał buraka na twarzy
-Nie przejmuj się, normalna rzecz, dobra wypadałoby się wykąpać- pomyślałam o jakimś prysznicu i bum!! Miałam w czym wziąć kąpiel. Wstałam i poszłam w tamtą stronę. Wtem Fred zagwizdał. Teraz to ja miałam buraka na twarzy. Zgadnijcie czemu! Nie wiecie? Kompletnie zapomniałam, że miałam na sobie stringi.
-Jak mam się powstrzymać jak tak się ubierasz kochanie!!!
-Oj zamknij się-posłałam mu buziaka i poszłam się wykąpać. Ubrałam po prysznicu moje szorty i jakąś stara bluzkę, którą podarował mi pokój życzeń a ja zobowiązałam się ją oddać. Posiedzieliśmy trochę jeszcze sami z Fredem i wróciliśmy do pokoju wspólnego. Poszliśmy do dormitorium chłopców i rozmawialiśmy tam dość długo z Angelina, Georgiem i Ronem. Nagle wpadł do nas Harry
-Wer! Snape Cię szuka podobno chodzi o jakiś szlaban czy coś
-OO dzięki Harry, zapomniałam- Dałam Fredowi buziaka w polik i poleciałam do ojca. Puk, puk!
-Wejść!-weszłam- oo miło Cię widzieć Ko, ee.. Wernis.- Nie powiedział Kochanie bo byli ze mną jeszcze ślizgoni na karze, i to nie byle jacy, albowiem był tam sam Draco Malfoy, postrach szkoły i moja zabawka do dręczenia od małego była też ślozgonka z 1 roku, no i jakaś krukonka.
-O cześć piękna- powiedział do mnie blondas
-Siemka Kocie- odpowiedziałam. Dla ścisłości od zawsze tak do siebie mówimy, wiecie dzieci z jednego podwórka, w rezydencji Malfoyów gdzie dość dużo mieszkałam.
-Dobrze wiec możecie zaczynać, macie godzinne dziennie przez tydzień na ułożenie tych dokumentów , każdy ma przydzieone 5 kartonów, powodzenia.-powiedział Snape- aa i Wernis przyjdź na chwile jak skończysz.
-Dobrze-uśmiechnęłam sie i wziełam za robote
-Z co tu jesteś Kocie?
-Byłem chętny na pomoc, wiem dziwnie brzmi, tak mi kazał mówić Severus, ale tak naprawde mam cię pilnować
-Co?Ty mnie? Chyba na odwrót!
-Żartuje, zwyzywałem tą krukonke -powiedział szeptem do mnie- i dostaliśy szlaban za wszczynanie bójki hahah!!-zaśmiał sie blondyn, a ja z nim. Doszło do końca dzisiejszej kary i poszłam do ojca. Wypytywał się mnie o mojego chłopaka ale nie dałam za wygrana. Nic nie wiedział, dowiedział się jedynie, że z tamtym zerwałam, i że mam innego. Poszłam do pokoju, wzięłam tabletkę na ból głowy i koło 19 położyłam się spać. Obudziły mnie krzyki o 21 z pokoju wspólnego. Zbiegłam na dół, i co zobaczyłam? Jakaś impreza na którą mnie nie zaproszono, no bo po co? Podeszłam wkurzona do Freda.
-Co się dzieje i czemu nikt mnie tu nie zaprosił?
-Upss... kochanie! Zapomnieliśmy o tobie! Sorry, a robimy imprezę z okazji urodzin Ginny.
-Aha, i ja nic nie wiem?m Przewaliłeś sobie ide stąd-odeszłam ze łzami w oczach i w tym momencie ktos mnie szarpnał za bluzke, przytulił
-Żartowałem, tak słodko spałaś, chodź się bawić.
-Ech.. nie zatruj tak ze mnie wiecej!-Przetańczyliśmy całą noc a o 5 poszłam spać.
Do przeczytania!!
-Wstawaj! Jest 10 rano w sobote!- zostawiłam to bez reakcji, po chwili pojawił sie znów nademna -nie dajesz mi wyboru-i stało się, oblał mnie wodą.
-Fred!!! Czy ty chory jesteś?-powiedziałam wkurzona, a on mnie tylko obiął i rzucił mnie na łóżko. Zaczeliśmy się szarpań jak powaleni (ale w żartach) w tym momencie stało się to... prrrt! Moja koszulka się rozerwała.
-Ej! Fred przesań! Patrz co się stało!!
-Ups... mi w to graj Skarbie -powiedział i zaczął mi zdejmować koszulkę.
-Ej nie zapędzaj się jesteśmy razem od jakiś może 12 godzin!
-No dobra, ale posiedźmy tu trochę
-Zgoda rudzielcu-pomyślałam o nowej, jakiejkolwiek bluzce
-Tylko nie waż mi się jej ubierać!!
-Bo??-zapytałam
-Chce się napatrzeć-zaśmiał się Fred, pocałowałam go a on mi oddał pocałunek, nagle niewinne i małe pocałunki zmieniły się w namiętne i ostre. Nawet nie wiem kiedy a leżałam bez stanika i spodenek, w samych majtkach, Fred też leżał na majtkach. Ocknęłam się nagle
-Fred!!-spojrzał na nie zdezorientowany- Nie zapędzajmy się, dobrze?Kiedyś Ci to wyjaśnię, obiecuje.
-Dobrze- uśmiechnął się Fred, spojrzałam trochę niżej, pod jego kaloryfer i zobaczyłam wypukłość pod jego bokserkami, Fred zauważył, że się tam spojrzałam i od razu złapał buraka na twarzy
-Nie przejmuj się, normalna rzecz, dobra wypadałoby się wykąpać- pomyślałam o jakimś prysznicu i bum!! Miałam w czym wziąć kąpiel. Wstałam i poszłam w tamtą stronę. Wtem Fred zagwizdał. Teraz to ja miałam buraka na twarzy. Zgadnijcie czemu! Nie wiecie? Kompletnie zapomniałam, że miałam na sobie stringi.
-Jak mam się powstrzymać jak tak się ubierasz kochanie!!!
-Oj zamknij się-posłałam mu buziaka i poszłam się wykąpać. Ubrałam po prysznicu moje szorty i jakąś stara bluzkę, którą podarował mi pokój życzeń a ja zobowiązałam się ją oddać. Posiedzieliśmy trochę jeszcze sami z Fredem i wróciliśmy do pokoju wspólnego. Poszliśmy do dormitorium chłopców i rozmawialiśmy tam dość długo z Angelina, Georgiem i Ronem. Nagle wpadł do nas Harry
-Wer! Snape Cię szuka podobno chodzi o jakiś szlaban czy coś
-OO dzięki Harry, zapomniałam- Dałam Fredowi buziaka w polik i poleciałam do ojca. Puk, puk!
-Wejść!-weszłam- oo miło Cię widzieć Ko, ee.. Wernis.- Nie powiedział Kochanie bo byli ze mną jeszcze ślizgoni na karze, i to nie byle jacy, albowiem był tam sam Draco Malfoy, postrach szkoły i moja zabawka do dręczenia od małego była też ślozgonka z 1 roku, no i jakaś krukonka.
-O cześć piękna- powiedział do mnie blondas
-Siemka Kocie- odpowiedziałam. Dla ścisłości od zawsze tak do siebie mówimy, wiecie dzieci z jednego podwórka, w rezydencji Malfoyów gdzie dość dużo mieszkałam.
-Dobrze wiec możecie zaczynać, macie godzinne dziennie przez tydzień na ułożenie tych dokumentów , każdy ma przydzieone 5 kartonów, powodzenia.-powiedział Snape- aa i Wernis przyjdź na chwile jak skończysz.
-Dobrze-uśmiechnęłam sie i wziełam za robote
-Z co tu jesteś Kocie?
-Byłem chętny na pomoc, wiem dziwnie brzmi, tak mi kazał mówić Severus, ale tak naprawde mam cię pilnować
-Co?Ty mnie? Chyba na odwrót!
-Żartuje, zwyzywałem tą krukonke -powiedział szeptem do mnie- i dostaliśy szlaban za wszczynanie bójki hahah!!-zaśmiał sie blondyn, a ja z nim. Doszło do końca dzisiejszej kary i poszłam do ojca. Wypytywał się mnie o mojego chłopaka ale nie dałam za wygrana. Nic nie wiedział, dowiedział się jedynie, że z tamtym zerwałam, i że mam innego. Poszłam do pokoju, wzięłam tabletkę na ból głowy i koło 19 położyłam się spać. Obudziły mnie krzyki o 21 z pokoju wspólnego. Zbiegłam na dół, i co zobaczyłam? Jakaś impreza na którą mnie nie zaproszono, no bo po co? Podeszłam wkurzona do Freda.
-Co się dzieje i czemu nikt mnie tu nie zaprosił?
-Upss... kochanie! Zapomnieliśmy o tobie! Sorry, a robimy imprezę z okazji urodzin Ginny.
-Aha, i ja nic nie wiem?m Przewaliłeś sobie ide stąd-odeszłam ze łzami w oczach i w tym momencie ktos mnie szarpnał za bluzke, przytulił
-Żartowałem, tak słodko spałaś, chodź się bawić.
-Ech.. nie zatruj tak ze mnie wiecej!-Przetańczyliśmy całą noc a o 5 poszłam spać.
Do przeczytania!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)