Gdy się całowaliśmy do pokoju wszedł George.
-Ło ło ło!! Jak planujesz rozprawiczyć mojego brata to idźcie na jego łóżko i ja mogę wyjść
-Weź daj spokój i choć!!- Geroge się zaczął śmiać usiadł koło nas i wtem wypaliłam - i tak nie wierze, że jest prawiczkiem
-Co? Czemu?- zapytał obrażony Fred
- No po prostu, wy chłopacy, których pożąda z 60% damskiej części szkoły i z 5% męskiej i prawiczki? Wątpię ze nie skorzystaliście z takiej okazji żeby nie przespać się z którąś.
- No masz racje, ja mam długo Angelinę więc no wiesz już dawno nie jestem. A ten tu o od 2 lub 3 lat latał za taką jedną dziewczyną i choć miał w trakcie z 3 żeby zastąpić to uczucie ale nie udało mu się no aż w końcu zarwał ta jedną za którą latał i no jest z nią -powiedział George a mnie zatkało. No ale jak to? Na serio aż tak długo Fred za mną latał?
-Fred emm to prawda?- spytałam się Freda a on złapał buraka i kiwnął głową potwierdzająco. Zdziwiło mnie to no ale cóż nie ma co narzekać! Trzeba się cieszyć!!! Resztę wieczoru rozmawialiśmy o tym co mogę kupić innym Weasleyom na święta tak dowiedziałam się żeby Panu Weasleyowi najlepiej kupić coś mugolskiego, Pani Weasley nie kupować włóczki bo kiedyś wygrała dożywotni zapas. Jakoś koło godziny 23 poszłam się położyć spać. Wchodząc do sypialni gościnnej obejrzałam się a Harry'ego nie było nigdzie. No nieźle się bawią z Ginny tym bardziej że małe zawiniątko gdzie były "płatki róż" zaginęło. Położyłam się spać bo no cóż o 6 wstajemy śniadanie i na pokątną!!
Nastał ranek, oczywiście nikt nie mógł dobudzić bliźniaków. Pani Weasley była przerażona moim sposobem, ale zadziałał. Duże wiadro wody i chlup bliźniacy od razu umyci i obudzeni. Po śniadaniu wszyscy ruszyliśmy na pokątną. Siecią Fiu podróżowaliśmy parami, widzielibyście zdziwioną minę Pani Weasley gdy Fred chciał lecieć ze mną a nie z Georgiem, ale jeszcze trochę i im wszystko wyjawimy. Ja ubrana w czerwony zimowy płaszczyk z czarnym szalikiem do tego czarne rurki i czarne adidasy wyglądałam śmiesznie przy Fredzie w czarnej kurtce i zielonych spodniach i takich samych butach. Czy śmiesznie to nie wiem ale jak para elfów na pewno. Z czasem wszyscy dotarli na pokątna i mieliśmy się rozdzielić a za 3 godziny spotkać się w umówionym miejscu. Szybko pociągnęłam Harry'ego za ramie ale ten mądry nie wziął plecaka z peleryną. No cóż musieliśmy sobie radzić bez niej. Szybko znalazłam prezent dla Pani Weasley, Ginny, Rona, Percy'ego, Billa i Charlie'ego zastali mi tylko bliźniacy bo dla Pana Weasleya mam już prezent w pokoju (przyszedł rano sową). Czas na bliźniaków w tym oto świetnym momencie pojawił się koło mnie Fred
-Cześć piękna- pocałował mnie -szukam cię od 20 minut. Za 30 minut mamy być w księgarni.
-Wiem, ale mam jeszcze 2 rzeczy do kupienia.
-To pójdę z Tobą -powiedział Fred
-Jak musisz- powiedziałam zrezygnowana. Poszliśmy do jednego ze sklepów i bach zobaczyłam to co chciałam, ale jak tu zapakować i kupic tak dużą rzecz nie zwracając uwagi Freda. Szybko wymyśliłam, szybki czar zwiększająco zmniejszający na plecak i bajabongo!!! Teraz trzeba się na 5 minut pozbyć Freda
-Kochanie?? Pójdziesz mi po Fasolki Wszystkich Smaków? Tu masz pieniądze- podałam mu odliczoną kwotę
-Dobrze, ale się mi stad nie ruszaj
-Oki-uśmiechnełam się a Fred poszedł na zakupy. Szybko wskoczyłam do sklepu i jeszcze szybciej zapłaciłam i prezent dla Freda znalazł się w torbie. I w ostatnim momencie zobaczyłam coś dla Georga.
-Co ty tu wyprawiasz? Miałaś na mnie czekać!-krzyknął do mnie rudzielec
-Znalazłam prezent dla Georga
-Co niby?
-To-wskazałam na pelerynę do quidditcha, stara mu się porwała na ostatnim meczu.
-Dobry pomysł- Fred przymierzył na siebie pelerynę zapłaciłam 10 galeonów i poszliśmy pod księgarnie. Ostatnią osobą jaka przyszła była Ginny. Zaraz ruszyliśmy do domu Weasleyów.
Przede mną jeszcze jedno wyzwanie dzisiaj powiedzieć rodzicom Freda o nas. Siedząc przy obiedzie z Fredem stwierdziliśmy, że to ten moment.
-Przepraszam, że przerywam rozmowę-wtrąciłam się w zdanie Pana Weasleya
-ależ nic nie szkodzi słoneczko- powiedziała Pani Weasley
-Bo chciałabym coś powiedzieć, emmm tylko nie wiem jak
-Najprościej jak możesz- odezwał się Pan Artur
- eee no bo...
-Jestem od 3 miesięcy z Wer- powiedział Fred. Ja zalałam się rumieńcem a Państwo Weasley przestali jeszcze spojrzeli na nas i zaczęli się cieszyć
-Jeny jak ja się cieszę!! W końcu mój Fredziuś znalazł kogoś dobrego, nie żadną byle jaką dziewczynę!! -mówiła ze łzami Molly. Reszta dnia i wieczoru minęła miło i bardzo szybko położyliśmy się spać jutro w końcu wigilia!! Najtrudniej było spakować prezenty aby nikt nic nie widział.
Co kto dostał?? Co dostałam??
Do przeczytałam
środa, 20 lipca 2016
wtorek, 19 lipca 2016
Niespodzinka, Snape i Zawiniątko
Czytałam książkę, ale nagle zdarzyło się coś dziwnego. Na siedzeniu przede mną pojawił się Severus.
-Co Ty tu robisz?-zapytała zdziwiona
-Musiałem Cię pożegnać Córciu.-wyciągnął ręce żebym go przytuliła. Zrobiłam to w końcu to on mnie wychował przytulaliśmy się
-Kochanie prezent dostaniesz do domu Weasleyów a tu masz parę galeonów-podał mi sakiewkę spojrzałam zdziwiona- no dobra parędziesiąt- uśmiechnęłam się -dobra dobra dokładnie 150
-ŻE CO? ALE CZEMU? DZIĘKUJĘ!!!-rzuciłam się mu znów na szyje
-Na prezenty w końcu jesteś u dość dużej rodziny na świętach wiec... no trzeba im coś kupić -może wam się to wydać dziwne, ale Snape na serio jest hojny i kochany-Zaraz będzie twoja stacja. Bądź grzeczna- pocałował mnie w policzek i zniknął
Mineło parę minut i pociąg się zatrzymał. Wzięłam moją walizkę i plecak i wyszłam z pociągu. Na drugim końcu peronu zobaczyłam grupkę rudzielców. Szłam za nimi w takiej odległości żeby mnie nie zobaczyli, jednak w pewnym momencie Ronowi upadła walizka i bach musiał się odwrócić a razem z nim reszta rudzielców. Zamarłam. Co teraz? Co będzie z ta niespodzianką? I bum Fred mnie zauważył i pobiegł w moja stronę.
-Ty głupia je*na sz*to czemu nas śledzisz?-nie zorientował się, że to ja -jak się nazywasz?
-Wernis Snape- powiedziałam obrażonym głosem i tym momencie rudzielec ustał w miejscu i wrył we mnie wzrok, skończył do mnie i zaczął przepraszać wtulony we mnie
-Jeny chłopie nic sie nie stało- odepchnęłam go
-Co ty tu w ogóle robisz? Nie miałaś jechać do Malfoyów?-spytał się jak już szliśmy do reszty
-Miałam, a ty zepsułeś mi niespodziankę, ojciec wyjeżdża za granice na czas świąt i ubłagałam go żeby mnie puścił do was szantażem- uśmiechnęłam się
-Jakim szantażem? -powiedział jeden z chłopaków i wtedy sobie uświadomiłam, że przecież Harry też jechał z nimi do Weasleyów
-Ee no więc, chciał wiedzieć z kim chodzę i w zeszłe święta upiłam się z Bellatrix i Draco a tu miał zapewnienie, że będę grzeczna.- uśmiechnęłam się
-No na pewno- powiedział sarkastycznie Fred i złapał mnie za tyłek. Odepchnęłam jego rękę a on mnie normalnie obiął mnie w pasie. Zbliżyliśmy się po 5 minutach do chaty Weasleyów i w tym momencie coś walnęło mnie porządnie w głowę i upadłam. Był to mały złoty znicz. Jak się podniosłam wzięłam go do ręki i zobaczyłam, że to był ten znicz, który złapałam w moim pierwszym meczu quidditcha. Ale skąd się on tam wziął? No i w tym momencie zobaczyłam, że mój plecak jest rozpięty. W tym momencie spanikowałam. Czy mam sakiewkę. Zaczęłam gorączkowo ją szukać z 3 minuty podczas gdy reszta patrzyła się na mnie ze zdziwieniem. I nagle przypomniałam sobie że sakiewka jest w kieszeni, myślałam, że oszaleje. Poszliśmy dalej i w drzwiach przywitała nas Pani Weasley (nie wiedziała, że jestem z Fedem i się okrywaliśmy, bo czekaliśmy na odpowiedni moment). Jak zwykle przywitała się ze wszystkimi.
-Słyszałam co się stało z Lee współczuje, ale na pewno sobie poradziłaś już z tym, co? Bo wiem jaka jesteś wiec Słońce nie ma co o nim myśleć-powiedziała od mnie
-Otrząsnęłam się od razu, no ogółem to zerwaliśmy emmm za ugodą stron heh -odpowiedziałam pani Weasley.
-Dobra a wiec Wer ty będziesz w pokoju gościnnym na samej górze koło pokoju bliźniaków. A Ty Harry będziesz w z Wer w pokoju no bo nooo poprzedni trochę przypadkiem wysadziłam.
-Oki- powiedziałam równo z Harrym. Fred się dziwnie na mnie spojrzał tak jakby z zazdrością. Zjedliśmy obiadokolację (18:00) i Fred George Ron Harry Ginny i ja poszliśmy nad jezioro. Jednak szybko wróciliśmy bo było nam za zimno. Wracając każdy poszedł do swojego pokoju. Rozpakowałam się i z Harrym i pytałam eis go o to co kupił Ginny na święta.
-O nie!! Wiedziałem, ze o czymś zapomniałem. Musimy jutro jechać na pokątną.
-Załatwiłam to już z Panią Weasley wiec noo jutro musimy rano wstać i ogółem wszyscy tam jedziemy więc będzie problem się odłączyć i coś kupić, ale mam już plan co powiesz na użycie peleryny niewidki?
-Oo dobre to wezmę ją już do plecaka żeby zapamiętać.
-Oki ja lecę do Freda jak co to wbijaj do nas
-Nie ja idę zaraz do Ginny ma podobno jakąś niespodziankę dla mnie
-Uuu hehe to lepiej się umyj i trzymaj-rzuciłam mu małe zawiniątko
-Wal się -odrzucił mi zawiniątko
-No co ty? Nie chcesz płatków róż?? Nie to nie-wyszłam a Harry'ego zostawiłam z mina tak śmieszną, że zalałam się łzami ze śmiechu. Zapukałam do bliźniaków i usłyszałam krótkie "czego". Otworzyłam drzwi i już miałam dostać porządne opieprz od Freda (sam ta był) odwrócony od drzwi plecami i patrzyłam ze się przebierał
-Ej zdejmuj to z siebie- powiedziałam ze śmiechem
-Ok jak Pani każe
-Nie! Daj spokój!!- rzuciłam się na niego żeby zatrzymać jego ręce przed zdjęciem spodni (oczywiście wszytko było w żartach)
Jaka będzie reszta nocy? Jakie prezenty kupimy? Wszytko przeczytacie za parę dni lub godzin!!
Do przeczytania!!
-Co Ty tu robisz?-zapytała zdziwiona
-Musiałem Cię pożegnać Córciu.-wyciągnął ręce żebym go przytuliła. Zrobiłam to w końcu to on mnie wychował przytulaliśmy się
-Kochanie prezent dostaniesz do domu Weasleyów a tu masz parę galeonów-podał mi sakiewkę spojrzałam zdziwiona- no dobra parędziesiąt- uśmiechnęłam się -dobra dobra dokładnie 150
-ŻE CO? ALE CZEMU? DZIĘKUJĘ!!!-rzuciłam się mu znów na szyje
-Na prezenty w końcu jesteś u dość dużej rodziny na świętach wiec... no trzeba im coś kupić -może wam się to wydać dziwne, ale Snape na serio jest hojny i kochany-Zaraz będzie twoja stacja. Bądź grzeczna- pocałował mnie w policzek i zniknął
Mineło parę minut i pociąg się zatrzymał. Wzięłam moją walizkę i plecak i wyszłam z pociągu. Na drugim końcu peronu zobaczyłam grupkę rudzielców. Szłam za nimi w takiej odległości żeby mnie nie zobaczyli, jednak w pewnym momencie Ronowi upadła walizka i bach musiał się odwrócić a razem z nim reszta rudzielców. Zamarłam. Co teraz? Co będzie z ta niespodzianką? I bum Fred mnie zauważył i pobiegł w moja stronę.
-Ty głupia je*na sz*to czemu nas śledzisz?-nie zorientował się, że to ja -jak się nazywasz?
-Wernis Snape- powiedziałam obrażonym głosem i tym momencie rudzielec ustał w miejscu i wrył we mnie wzrok, skończył do mnie i zaczął przepraszać wtulony we mnie
-Jeny chłopie nic sie nie stało- odepchnęłam go
-Co ty tu w ogóle robisz? Nie miałaś jechać do Malfoyów?-spytał się jak już szliśmy do reszty
-Miałam, a ty zepsułeś mi niespodziankę, ojciec wyjeżdża za granice na czas świąt i ubłagałam go żeby mnie puścił do was szantażem- uśmiechnęłam się
-Jakim szantażem? -powiedział jeden z chłopaków i wtedy sobie uświadomiłam, że przecież Harry też jechał z nimi do Weasleyów
-Ee no więc, chciał wiedzieć z kim chodzę i w zeszłe święta upiłam się z Bellatrix i Draco a tu miał zapewnienie, że będę grzeczna.- uśmiechnęłam się
-No na pewno- powiedział sarkastycznie Fred i złapał mnie za tyłek. Odepchnęłam jego rękę a on mnie normalnie obiął mnie w pasie. Zbliżyliśmy się po 5 minutach do chaty Weasleyów i w tym momencie coś walnęło mnie porządnie w głowę i upadłam. Był to mały złoty znicz. Jak się podniosłam wzięłam go do ręki i zobaczyłam, że to był ten znicz, który złapałam w moim pierwszym meczu quidditcha. Ale skąd się on tam wziął? No i w tym momencie zobaczyłam, że mój plecak jest rozpięty. W tym momencie spanikowałam. Czy mam sakiewkę. Zaczęłam gorączkowo ją szukać z 3 minuty podczas gdy reszta patrzyła się na mnie ze zdziwieniem. I nagle przypomniałam sobie że sakiewka jest w kieszeni, myślałam, że oszaleje. Poszliśmy dalej i w drzwiach przywitała nas Pani Weasley (nie wiedziała, że jestem z Fedem i się okrywaliśmy, bo czekaliśmy na odpowiedni moment). Jak zwykle przywitała się ze wszystkimi.
-Słyszałam co się stało z Lee współczuje, ale na pewno sobie poradziłaś już z tym, co? Bo wiem jaka jesteś wiec Słońce nie ma co o nim myśleć-powiedziała od mnie
-Otrząsnęłam się od razu, no ogółem to zerwaliśmy emmm za ugodą stron heh -odpowiedziałam pani Weasley.
-Dobra a wiec Wer ty będziesz w pokoju gościnnym na samej górze koło pokoju bliźniaków. A Ty Harry będziesz w z Wer w pokoju no bo nooo poprzedni trochę przypadkiem wysadziłam.
-Oki- powiedziałam równo z Harrym. Fred się dziwnie na mnie spojrzał tak jakby z zazdrością. Zjedliśmy obiadokolację (18:00) i Fred George Ron Harry Ginny i ja poszliśmy nad jezioro. Jednak szybko wróciliśmy bo było nam za zimno. Wracając każdy poszedł do swojego pokoju. Rozpakowałam się i z Harrym i pytałam eis go o to co kupił Ginny na święta.
-O nie!! Wiedziałem, ze o czymś zapomniałem. Musimy jutro jechać na pokątną.
-Załatwiłam to już z Panią Weasley wiec noo jutro musimy rano wstać i ogółem wszyscy tam jedziemy więc będzie problem się odłączyć i coś kupić, ale mam już plan co powiesz na użycie peleryny niewidki?
-Oo dobre to wezmę ją już do plecaka żeby zapamiętać.
-Oki ja lecę do Freda jak co to wbijaj do nas
-Nie ja idę zaraz do Ginny ma podobno jakąś niespodziankę dla mnie
-Uuu hehe to lepiej się umyj i trzymaj-rzuciłam mu małe zawiniątko
-Wal się -odrzucił mi zawiniątko
-No co ty? Nie chcesz płatków róż?? Nie to nie-wyszłam a Harry'ego zostawiłam z mina tak śmieszną, że zalałam się łzami ze śmiechu. Zapukałam do bliźniaków i usłyszałam krótkie "czego". Otworzyłam drzwi i już miałam dostać porządne opieprz od Freda (sam ta był) odwrócony od drzwi plecami i patrzyłam ze się przebierał
-Ej zdejmuj to z siebie- powiedziałam ze śmiechem
-Ok jak Pani każe
-Nie! Daj spokój!!- rzuciłam się na niego żeby zatrzymać jego ręce przed zdjęciem spodni (oczywiście wszytko było w żartach)
Jaka będzie reszta nocy? Jakie prezenty kupimy? Wszytko przeczytacie za parę dni lub godzin!!
Do przeczytania!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)