Czytałam książkę, ale nagle zdarzyło się coś dziwnego. Na siedzeniu przede mną pojawił się Severus.
-Co Ty tu robisz?-zapytała zdziwiona
-Musiałem Cię pożegnać Córciu.-wyciągnął ręce żebym go przytuliła. Zrobiłam to w końcu to on mnie wychował przytulaliśmy się
-Kochanie prezent dostaniesz do domu Weasleyów a tu masz parę galeonów-podał mi sakiewkę spojrzałam zdziwiona- no dobra parędziesiąt- uśmiechnęłam się -dobra dobra dokładnie 150
-ŻE CO? ALE CZEMU? DZIĘKUJĘ!!!-rzuciłam się mu znów na szyje
-Na prezenty w końcu jesteś u dość dużej rodziny na świętach wiec... no trzeba im coś kupić -może wam się to wydać dziwne, ale Snape na serio jest hojny i kochany-Zaraz będzie twoja stacja. Bądź grzeczna- pocałował mnie w policzek i zniknął
Mineło parę minut i pociąg się zatrzymał. Wzięłam moją walizkę i plecak i wyszłam z pociągu. Na drugim końcu peronu zobaczyłam grupkę rudzielców. Szłam za nimi w takiej odległości żeby mnie nie zobaczyli, jednak w pewnym momencie Ronowi upadła walizka i bach musiał się odwrócić a razem z nim reszta rudzielców. Zamarłam. Co teraz? Co będzie z ta niespodzianką? I bum Fred mnie zauważył i pobiegł w moja stronę.
-Ty głupia je*na sz*to czemu nas śledzisz?-nie zorientował się, że to ja -jak się nazywasz?
-Wernis Snape- powiedziałam obrażonym głosem i tym momencie rudzielec ustał w miejscu i wrył we mnie wzrok, skończył do mnie i zaczął przepraszać wtulony we mnie
-Jeny chłopie nic sie nie stało- odepchnęłam go
-Co ty tu w ogóle robisz? Nie miałaś jechać do Malfoyów?-spytał się jak już szliśmy do reszty
-Miałam, a ty zepsułeś mi niespodziankę, ojciec wyjeżdża za granice na czas świąt i ubłagałam go żeby mnie puścił do was szantażem- uśmiechnęłam się
-Jakim szantażem? -powiedział jeden z chłopaków i wtedy sobie uświadomiłam, że przecież Harry też jechał z nimi do Weasleyów
-Ee no więc, chciał wiedzieć z kim chodzę i w zeszłe święta upiłam się z Bellatrix i Draco a tu miał zapewnienie, że będę grzeczna.- uśmiechnęłam się
-No na pewno- powiedział sarkastycznie Fred i złapał mnie za tyłek. Odepchnęłam jego rękę a on mnie normalnie obiął mnie w pasie. Zbliżyliśmy się po 5 minutach do chaty Weasleyów i w tym momencie coś walnęło mnie porządnie w głowę i upadłam. Był to mały złoty znicz. Jak się podniosłam wzięłam go do ręki i zobaczyłam, że to był ten znicz, który złapałam w moim pierwszym meczu quidditcha. Ale skąd się on tam wziął? No i w tym momencie zobaczyłam, że mój plecak jest rozpięty. W tym momencie spanikowałam. Czy mam sakiewkę. Zaczęłam gorączkowo ją szukać z 3 minuty podczas gdy reszta patrzyła się na mnie ze zdziwieniem. I nagle przypomniałam sobie że sakiewka jest w kieszeni, myślałam, że oszaleje. Poszliśmy dalej i w drzwiach przywitała nas Pani Weasley (nie wiedziała, że jestem z Fedem i się okrywaliśmy, bo czekaliśmy na odpowiedni moment). Jak zwykle przywitała się ze wszystkimi.
-Słyszałam co się stało z Lee współczuje, ale na pewno sobie poradziłaś już z tym, co? Bo wiem jaka jesteś wiec Słońce nie ma co o nim myśleć-powiedziała od mnie
-Otrząsnęłam się od razu, no ogółem to zerwaliśmy emmm za ugodą stron heh -odpowiedziałam pani Weasley.
-Dobra a wiec Wer ty będziesz w pokoju gościnnym na samej górze koło pokoju bliźniaków. A Ty Harry będziesz w z Wer w pokoju no bo nooo poprzedni trochę przypadkiem wysadziłam.
-Oki- powiedziałam równo z Harrym. Fred się dziwnie na mnie spojrzał tak jakby z zazdrością. Zjedliśmy obiadokolację (18:00) i Fred George Ron Harry Ginny i ja poszliśmy nad jezioro. Jednak szybko wróciliśmy bo było nam za zimno. Wracając każdy poszedł do swojego pokoju. Rozpakowałam się i z Harrym i pytałam eis go o to co kupił Ginny na święta.
-O nie!! Wiedziałem, ze o czymś zapomniałem. Musimy jutro jechać na pokątną.
-Załatwiłam to już z Panią Weasley wiec noo jutro musimy rano wstać i ogółem wszyscy tam jedziemy więc będzie problem się odłączyć i coś kupić, ale mam już plan co powiesz na użycie peleryny niewidki?
-Oo dobre to wezmę ją już do plecaka żeby zapamiętać.
-Oki ja lecę do Freda jak co to wbijaj do nas
-Nie ja idę zaraz do Ginny ma podobno jakąś niespodziankę dla mnie
-Uuu hehe to lepiej się umyj i trzymaj-rzuciłam mu małe zawiniątko
-Wal się -odrzucił mi zawiniątko
-No co ty? Nie chcesz płatków róż?? Nie to nie-wyszłam a Harry'ego zostawiłam z mina tak śmieszną, że zalałam się łzami ze śmiechu. Zapukałam do bliźniaków i usłyszałam krótkie "czego". Otworzyłam drzwi i już miałam dostać porządne opieprz od Freda (sam ta był) odwrócony od drzwi plecami i patrzyłam ze się przebierał
-Ej zdejmuj to z siebie- powiedziałam ze śmiechem
-Ok jak Pani każe
-Nie! Daj spokój!!- rzuciłam się na niego żeby zatrzymać jego ręce przed zdjęciem spodni (oczywiście wszytko było w żartach)
Jaka będzie reszta nocy? Jakie prezenty kupimy? Wszytko przeczytacie za parę dni lub godzin!!
Do przeczytania!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz