niedziela, 21 września 2014

Hogesmead/Nora

Ubrałam się w ciemne rurki z godłem Gryffindor'u na tylnej kieszonce, czerwony t-shirt i niebieską bluzę.Zeszłam na dój gdzie czekał na mnie Lee.Poszliśmy z cała szkołą do Hogesmead. W pewnym momencie się rozłączyliśmy od grupy. Lee z bliźniakami i Angeliną zaciągnął mnie w jakieś krzaki (xD). Zaproponował, żebyśmy wybrali się z bliźniakami do ich domu na 2 godziny.
-Ale jak? -zapytałam zdezorientowana bo wszytko działo się tak szybko
-Teleportacja.- powiedział Lee a ja walnęłam się w czoło.Ciągnął dalej - Ty i Angelina nie zdałyście jeszcze egzaminów, bo my jesteśmy starsi i zdaliśmy, George weźmie ze sobą Angelinę, a Fred ciebie, bo ja jeszcze nie umiem łącznie się teleportować.
-Emm.. no nie wiem, a jak nas przyłapią?
-A ile razy nas już przyłapali na czymś nielegalnym? -zapytał Fred
-No tak. Okk mogę z wami się wybrać. -każdy się uśmiechnął- Ale w mojej torbie miałam coś dla waszego ojca, wezmę wtedy następnym razem. To co kiedy się teleportujemy?
-Jak dotrzemy do Hogesmead, pójdziemy do Gospody Pod Świńskim Łbem i tam wejdziemy razem do toalety i się teleportujemy.
-Okej - powiedziałam i wyszliśmy zza krzaków. -Swoją drogą chciałabym kiedyś przeszukać co jest za krzakami na drodze do Hogesmead.
-Dobry pomysł -powiedziała Angelina
-Mnie też to ciekawi.Wybierzemy się za tydzień. Co wy na to? -zaproponował Fred
-ok -powiedziałam z Angeliną.
Doszliśmy do Świńskiego Łaba. Weszliśmy do toalety, może to było dziwne ale nikt się tym nie przejął, że 5 młodych gryfonów wchodzi do jednej toalety.
Lee, George i Angelina już się teleportowali. Teraz nasza kolej.
-No Fred to co do dzieła ?
-Noo.-odpowiedział. Przytuliła się do niego, bo tak najbezpieczniej i najpewniej się czułam.Poczułam znajome szarpniecie w okolicy pępka i gnaliśmy przez tunel. Mogłabym przysiąc, że przez momencie ręka Freda powędrowała na mój tyłek.Wylądowaliśmy jakieś 500m od reszty. Było to chyba specjalnie.
-Przepraszam nie chciałam, a raczej moja ręka nie chciała.
-Okk.
Doszliśmy do reszty. Lee mnie przytulił i zapukaliśmy do drzwi Nory. Pani Weasley podeszła powoli do drzwi i otworzyła je nam.
-Fred! George! Co wy tu robicie? Nie mówicie, że się teleportowaliście.
-Eee skoro nie mówić. - powiedział George, zaśmialiśmy się. Weszliśmy do środka. Każdego z nas Pani Weasley przytuliła z osobna. Mi i Lee powiedziała na ucho "Gratuluję!". Usiedliśmy przy stole w kuchni.Każdy dostał po dużym kawałku ciasta.
-A teraz wytłumaczcie mi się. Dlaczego w Piątek o 10 nie jesteście na lekcjach??-powiedziała Molly dość groźnym tonem.
-Lekcje zaczynamy o 11. -powiedziałam
-Aha, i co poszliście do Hogesmead?
-Tak -odpowiedział Fred, żując kawałek ciasta.
Rozmawialiśmy dość długo. Spojrzałam na zegarek.
-Ej mamy 3 minuty na powrót!!-krzyknęłam, każdy wstał. Wybiegając z nory krzyknęliśmy "Do widzenia". Mieliśmy teleportować się pod bramy Hogwartu. Niestety Fred tego nie dosłyszał i wylądowaliśmy w Świńskiem Łbie. Była już 11:10, stwierdziliśmy, że nie ma co wracać do szkoły, mamy tylko 3 lekcje a wrócilibyśmy na połowę 2 więc się nie opłaca. Chcieliśmy spożytkować ten czas na czymś ciekawszym. Przeszliśmy się zobaczyć co kryją krzaki pode droga do Hogesmead.


Do przeczytania!!  (Będzie o tych krzakach) Tak wiem, że to było kiepskie, ale tylko dlatego, że miało to być naprowadzenie do następnego rozdziału opowiadania.

poniedziałek, 1 września 2014

Hym... ciekawe

-Dobra może skończymy? -zapytałam patrząc, że na zegarku była godzina 1:30
-Nie no co ty, noc jeszcze jest młoda -powiedział Fred
-Może i młoda ale jutro na lekcje trzeba iść -powiedziałam trochę za bardzo kierowana złością
-Spokojnie -Lee mnie przytulił- przecież mam jutro pierwszą lekcję o 11 nie pamiętasz, ze 2 dnia w pierwszym tygodniu w szkolę mamy wyjście do Hogesmead?
-A to już jutro?
-No przecież jutro piątek -powiedział George przytulając się z Angeliną
-Aha, fajnie ja i moje zaplątanie - zaczęliśmy się śmiać. Nie wiem jakim cudem ale zasnęłam wtulona  w Lee w pokoju wspólnym. Po jakiejś chwili poczułam, ze ktoś mnie niesie po schodach. Wiedziałam, ze to Lee po czułam jego perfumy. Hymm... przecież on nie może zanieść mnie po schodach do mojej sypialni, to chłopak a przecież oni... przestałam o tym myśleś gdy usłyszałam głos jednego z bliźniaków
-Otworzyć wam drzwi-zapytał rudowłosy
-Tak, położę Wer na moim łóżku a sam wyczaruję kanapę sobie. -powiedział Lee a ja wiedziałam, że będę spać w dormitorium chłopaków. Lee położył mnie delikatnie na łóżku przykrył kołdrą i zasłoną szczelnie zasłony. Gdy wiedziałam już, że mogę się poruszyć i nikt się nie zorientuję, ubrałam koszulkę Lee, która leżała pod poduszką (zawsze on tak robi). Usłyszałam jak Lee wyczarował sobie kanapę i po chwili narzeka, że nigdy nie umie wyczarować miękkiej. Pomyślałam raz kozie śmierć wychyliłam głowę za zasłony.
-Lee, nie wygłupiaj się chodź tutaj -powiedziałam (chciałam po prostu żeby było mu wygodnie nie chciałam żeby do czegoś doszło)
-Jesteś pewna ?-zapytał
-Tak, chodź i nie marudź -powiedziałam mu. Usłyszałam gwizd i zobaczyłam Freda, który na mnie patrzy.
-Nie Fred nie o to chodzi -powiedziałam ale mu chodziło o coś innego pokazał na kotarę łóżka Georga. Zapalił różdżkę i widać było cienie znaczące o jednym. Zaczęłam się niemo śmiać.
-Lee, twoja kolej -zaśmiał się Fred. Byłam na niego zła puknęłam się w głowę i pokazałam mu środkowy palec, po czym zasłoniłam zasłonę i położyłam się koło Lee.
-Dlaczego chciałaś żebym tu spał.-zapytał mnie Lee
-Po pierwsze to twoje łóżko, po drugie po co masz spać na niewygodnej kanapie po trzecie tylko nic sobie nie ubzduraj -powiedziała pocałowałam go i zasnęłam przytulona do niego.Obudziłam się pierwsza ze wszystkich w sypialni. Postanowiłam wyprostować nogi i przeszłam się do pokoju wspólnego. Głowa bardzo mnie bolała ale po za tym nie było jakiś gorszych skutków Ognistej. W kominku palił się ogień a przed niem ktoś siedział. Był to Wood, chwiałam się wycofać ale on już mnie zauważył.
-Nie bój się, siadaj
-Nie dzięki postoje- powiedziałam dalej na niego zła
-Chciałem cię przeprosić za wczoraj- zdziwiłam się ale usiadłam koło niego-głupi się zachowałem. I mam dla ciebie propozycje.
-Jaką ?-udawałam zainteresowaną ale i tak zamierzałam się nie zgodzić.
-Zwolniło się miejsce w naszej drużynie quidditcha jako obrońca chcesz może grać w naszej drużynie?
-Nie. Kiedyś grałam jako krukonka na pozycji szukającej dla RAVENCLAW! Nie zamierzam ich zdradzać, wybacz ale nie i w ogóle ja jestem komentatorką razem z Lee.
-Aha, no dobra- powiedział bez entuzjazmu- a przynajmniej mi wybaczysz -spojrząłm wtedy na niego  i w jego oczy ie mogłam zrobić niczego innego jak powiedziec mu że mu wybaczyłam. Miał takie cudne oczy!! W myślalach skarciam siebie za to pomyślałam "Wernis! Co ty sobie myślisz! Przeciez chodzisz z Lee. A teraz patrzysz w oczy Wood'owi i stwierdzasz, że sa pięknę"
-Tak wybaczę ale nic więcej -powiedziałam i odeszłam . Nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc weszłam do sypialni chłopaków gdzie każdy już wstał.
-OO gdzie byłaś? -zapytał Lee
-Wyprostować nogi. -odpowiedziałam- a i George proszę bądźcie na następny raz ciszej -mrugnęłam do Freda bo wiedzieliśmy, że rzucili zaklęcie wyciszające- bo nie dało się spać, mam nadzieję, że pół zamku was nie słyszało.
George zapłonął rumieńcem (Angeliny już nie było) . Zaczęliśmy się śmiać.
-Spokojnie nic słychać nie było -powiedziałam z małymi przerwami śmiechu- ale za to było widać.
Znowu się śmialiśmy po chwili wyszłam z ich sypialni żeby się przebrać. Jak wyszłam słyszałam głos Lee, który pyta się Georga "I co jak było?"

Do przeczytania!!