Ubrałam się w ciemne rurki z godłem Gryffindor'u na tylnej kieszonce, czerwony t-shirt i niebieską bluzę.Zeszłam na dój gdzie czekał na mnie Lee.Poszliśmy z cała szkołą do Hogesmead. W pewnym momencie się rozłączyliśmy od grupy. Lee z bliźniakami i Angeliną zaciągnął mnie w jakieś krzaki (xD). Zaproponował, żebyśmy wybrali się z bliźniakami do ich domu na 2 godziny.
-Ale jak? -zapytałam zdezorientowana bo wszytko działo się tak szybko
-Teleportacja.- powiedział Lee a ja walnęłam się w czoło.Ciągnął dalej - Ty i Angelina nie zdałyście jeszcze egzaminów, bo my jesteśmy starsi i zdaliśmy, George weźmie ze sobą Angelinę, a Fred ciebie, bo ja jeszcze nie umiem łącznie się teleportować.
-Emm.. no nie wiem, a jak nas przyłapią?
-A ile razy nas już przyłapali na czymś nielegalnym? -zapytał Fred
-No tak. Okk mogę z wami się wybrać. -każdy się uśmiechnął- Ale w mojej torbie miałam coś dla waszego ojca, wezmę wtedy następnym razem. To co kiedy się teleportujemy?
-Jak dotrzemy do Hogesmead, pójdziemy do Gospody Pod Świńskim Łbem i tam wejdziemy razem do toalety i się teleportujemy.
-Okej - powiedziałam i wyszliśmy zza krzaków. -Swoją drogą chciałabym kiedyś przeszukać co jest za krzakami na drodze do Hogesmead.
-Dobry pomysł -powiedziała Angelina
-Mnie też to ciekawi.Wybierzemy się za tydzień. Co wy na to? -zaproponował Fred
-ok -powiedziałam z Angeliną.
Doszliśmy do Świńskiego Łaba. Weszliśmy do toalety, może to było dziwne ale nikt się tym nie przejął, że 5 młodych gryfonów wchodzi do jednej toalety.
Lee, George i Angelina już się teleportowali. Teraz nasza kolej.
-No Fred to co do dzieła ?
-Noo.-odpowiedział. Przytuliła się do niego, bo tak najbezpieczniej i najpewniej się czułam.Poczułam znajome szarpniecie w okolicy pępka i gnaliśmy przez tunel. Mogłabym przysiąc, że przez momencie ręka Freda powędrowała na mój tyłek.Wylądowaliśmy jakieś 500m od reszty. Było to chyba specjalnie.
-Przepraszam nie chciałam, a raczej moja ręka nie chciała.
-Okk.
Doszliśmy do reszty. Lee mnie przytulił i zapukaliśmy do drzwi Nory. Pani Weasley podeszła powoli do drzwi i otworzyła je nam.
-Fred! George! Co wy tu robicie? Nie mówicie, że się teleportowaliście.
-Eee skoro nie mówić. - powiedział George, zaśmialiśmy się. Weszliśmy do środka. Każdego z nas Pani Weasley przytuliła z osobna. Mi i Lee powiedziała na ucho "Gratuluję!". Usiedliśmy przy stole w kuchni.Każdy dostał po dużym kawałku ciasta.
-A teraz wytłumaczcie mi się. Dlaczego w Piątek o 10 nie jesteście na lekcjach??-powiedziała Molly dość groźnym tonem.
-Lekcje zaczynamy o 11. -powiedziałam
-Aha, i co poszliście do Hogesmead?
-Tak -odpowiedział Fred, żując kawałek ciasta.
Rozmawialiśmy dość długo. Spojrzałam na zegarek.
-Ej mamy 3 minuty na powrót!!-krzyknęłam, każdy wstał. Wybiegając z nory krzyknęliśmy "Do widzenia". Mieliśmy teleportować się pod bramy Hogwartu. Niestety Fred tego nie dosłyszał i wylądowaliśmy w Świńskiem Łbie. Była już 11:10, stwierdziliśmy, że nie ma co wracać do szkoły, mamy tylko 3 lekcje a wrócilibyśmy na połowę 2 więc się nie opłaca. Chcieliśmy spożytkować ten czas na czymś ciekawszym. Przeszliśmy się zobaczyć co kryją krzaki pode droga do Hogesmead.
Do przeczytania!! (Będzie o tych krzakach) Tak wiem, że to było kiepskie, ale tylko dlatego, że miało to być naprowadzenie do następnego rozdziału opowiadania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz