No tak poszłam z Fredem zobaczyć co kryją tamte krzaki. Wiem
śmiesznie to brzmi. Na początku był tam jakiś mały lasek. Nic ciekawego.
Postanowiliśmy wyjść i poszukać innego wejścia.
-Fred- powiedziałam- powinniśmy dać jakoś im znać, żeby się nie martwili czy coś.
-No masz racje. To co robimy ?
Zastanawialiśmy się przez chwilę i w końcu Fred wpadł na świetny pomysł
-Mam
2stronne lustro z Georgiem. Masz może szminkę?- nie wiedziałam o co mu
chodzi, ale niechętnie dałam mu szminkę.- Zobacz teraz.- Fred napisał
coś dziwnego (zorientowałam się, że n napisał to na odwrót)- Teraz
George zobaczy to u siebie na lustrze dobrze napisane.
Nie chciałam podrzeć swojej koszulki z lekkiego czerwonego materiału, więc szukaliśmy większego wejścia bez wystających kii. Po 20 minutach bezsensownej paplaniny, zaleźliśmy dziurę w krzakach (xD) postanowiliśmy tam wejść. Szliśmy cały czas i nic ciekawego nie było.
-Wracajmy, dużo tu tylko komarów, i już cała jestem podrapana przez krzaki- powiedziałam zirytowana
- Nie marudź- Fred odwrócił się do mnie i mrugnął
-Oj, przecież nic tu nie ma- Fred mnie olał i rzuciłam w tył jego głowy kamykiem- Fred!!
-Ałłł, dlaczego we mnie rzuciłaś?- powiedział nie czekając na odpowiedź- Posłuchaj Wer ja już tu byłem i obiecuję za 5 minut dojdziemy do świetnego miejsca gdzie kiedyś chciałaś się dostać.- Powiedział z uśmiechem. Ustałam i spojrzałam na niego podejrzliwym wzrokiem
-Czyli gdzie- nie spuszczałam z niego wzroku
-Widać to miejsce z błoni Hogwartu i mojego dormitorium, ale nie można się tam dostać przez teleportacje.- puścił do mnie oczko i ruszyliśmy dalej. Po chwili doszliśmy do niesamowitego miejsc, Fred mia racje. Rozpoznałam tą plaże, chociaż widziałam ją tyko z daleka. Piasek był tutaj złocisty, woda dziwnie i podejrzanie czysta w stosunku do drugiej części jeziora. Kilka drzew stało osobno dając cień.Tak była to druga część jeziora, w którym pływa nasza Hogwarcka kałamarnica.
-Wow, jak ty tutaj się dostałeś wcześniej?-powiedziałam
-Nie ważne.
-Dobra, mam jeszcze jedno pytanie.
-Hym??
-Dlaczego tu woda jest czystsza niż u nas w Hogwarcie?
-To wygląda jak to samo jezioro, ale woda z tego i hogwarckiego się różnią. Jeziora nie mogą się połączyć bo mają różną... eee. no tą... jak się to mówi...
-Mniejsza z tym -uśmiechnęłam się
-No dobra, i tu jest cieplejsza woda, więc kałamarnica tu nie przypływa bo woli chłodek, i nie paskudzi tutaj
-Aha, to dobrze będę mogła się tu wykąpać haha.-Fred dziwnie na mnie spojrzał- Ale później nie teraz, kiedyś przyjdziemy tu wszyscy.
-No ok jak tam chcesz. -Fred się uśmiechnął- Idziemy na pomost?
Dopiero teraz dostrzegłam mały pomost na lewo z drewna dębu.
-No ok jak tam chcesz- wystawiłam język i pobiegłam, Fred stał zdezorientowany- Kto pierwszy na pomoście -krzyknęłam, a rudzielec zaczął biec. Dobiegł do mnie w połowie drogi do pomostu
-Mam cię- powiedział do mnie i uśmiechnął się. Spojrzałam na Freda, nie zauważyłam korzenia wychodzącego z piasku. Zahaczyłam o niego noga i... zakryłam twarz dłońmi, ale zorientowałam się, że wcale nie leżę na piasku. Fred złapał mnie.
-Eeee... dziękuję- wyjąkałam patrząc w jego oczy
-Nic się nie stało... wszystko ok, dobrze, że nie wylądowałaś w piasku- Fred też patrzył mi w oczy. Trwało to kilka sekund, ale miałam wrażenie, że to wieczność. Po chwili ocknęłam się z zadumania.
-Fred?
-Tak?
-Możesz mnie już puścić- uśmiechnęłam się
- A obiecasz mi, że już nie będziesz się przewracać?
-No postaram się
-No dobrze - postawił mnie na nogi.
- To jak może lepiej pójdźmy na pomost co?- spytałam się
-Zapomnij!! - Fred wytknął do mnie język i pobiegł w stronę pomostu (był jakieś 200 metrów od nas). Nie mając wyboru ruszyłam za nim. Fred był pierwszy na pomoście, zawsze był najszybszy w naszym roczniku.
-Ile można na ciebie czekać???-powiedział kiedy w końcu dobiegłam do niego
-Oj zamknij się- uśmiechając się popchnęłam go, o mi oddał. Usiedliśmy na końcu pomostu i zawiesiliśmy nogi nad taflą wody.
-Fred?
-Co?
-Mogę się ciebie o coś spytać?
-Już to zrobiłaś... więc chyba nie.
-No dobra jak tam chcesz- powiedziałam naśladując jego głos
-Mów głupia.
-Pfff... nie GŁUPI -dałam nacisk na ostatnie słowo
-Mów- po chwili milczenia zdecydowałam się jednak mu powiedzieć
-No bo chodzi o Lee
-Aha - wzdychnął - Coś nie tak?
-No bo ten... widziałam jak patrzy na Lavender... tak tą z młodszej klasy- powiedziałam gdy zrobił zdziwioną minę- Myślałam, że to tylko głupie złudzenie, ale -zawiesiłam głos
-Ale co?- powiedział i objął mnie ramieniem
- Podsłuchałam jak rozmawia z Georgiem o tym jak ze mną zerwać i zobaczyłam w jego zeszycie od eliksirów, serce z napisem Lavender.
-Aha, fajnie wiedzieć mi nic nie powiedział...- położyłam głowę na jego ramie
-Wiesz co chyba powiem mu to prosto i bez zbędnych ceregieli
-No tak najlepiej - powiedział Fred
-Dzięki, że chciałeś mnie wysłuchać.
-Nie ma za co.- nastała chwila ciszy - Wiesz co?
-Co?
-Spójrz na mnie
-Yyy.. dobra-spojrzałam mu w oczy i nagle stało się coś czego się nie spodziewałam... Fred wepchnął mnie do wody i skoczył po mnie do niej.
-Fred palancie- ochlapałam go gdy już złapałam dobrze oddech
-Jak mogłaś! Wywołałaś teraz wojnę! Ale najpierw spójrz na pomost.- Spojrzałam na pomost i zamarłam. Stał tam Lee, George i Angelina.
-Lee... słyszałeś wszystko?
-Tak, słyszałem, ale to dobrze, bo właśnie chciałem ci o tym powiedzieć -odpowiedział Lee
-To jak? Może na poczatku będzie dziwnie, ale pamiętasz naszą umowę, w przyjaźni ...
-Tak, pamiętam i spoko. Nasza przyjaźń była długaaa i taka niech pozostanie
-To dobrze a teraz podejdź i schyl się - Rozkojarzony Lee podszedł do mnie, złapałam go za rękę i wciągnęłam go do wody.
-Ty zdradziecka świnko morska!-powiedział ze śmiechem (często wszyscy sobie dogryzamy właśnie tak)Ochlapał mnie, a ja jego. Po chwili nawet się nie zorientowałam kiedy Angelina wrzuciła do wody Georga i pływali kolo mnie.Wygłupialiśmy się, chlapaliśmy itp.
-Ja już wychodzę -powiedziałam
-Dlaczego? -spytał się Fred
-Wiesz trudno pływa się w dżinsowych rurkach - powiedziałam i podpłynęłam do drabinki. Po chwili wszyscy wyszyli z wody
-Accio ręczniki! - krzyknęła Angelina. Da każdego był ręcznik, i wszyscy postanowiliśmy wrócić do zamku. Pode drogą cięgle żartowaliśmy, jak to my xD Najdziwniejsze było to, że Fred ciągle trzymał się blisko mnie i często pytał " Nie jest ci za zimno??"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz