niedziela, 4 stycznia 2015

Seamus, Fred, Lavender i Lee

Doszliśmy do bram Hogwartu, gdy Angelina powiedziała, że warto byłoby oddać ręczniki, a że rzeczy, z zamku nie da się przenieść poza bramy to oddaliśmy jej ręczniki ii... no sami wiecie xD. Właśnie w tym momencie zrozumiałam, że ubranie ciemnego stanika do czerwonej bluzki z lekkiego materiału nie było dobrym pomysłem. Chłopcy od nas z paczki mieli to gdzieś niejednokrotnie przebierałam przy nich bluzkę czy coś, przecież przyjaźnimy się od kilku lat. Niestety niektórzy gryfoni upojeni już Ognistą (piątek) i nie tylko mieli co do tego inne zdanie (nie olali tego). Gdy weszłam do pokoju wspólnego wszyscy się na nas spojrzeli
-Ooo nasza nowa kochana gryfonka lubi się pokazać- powiedział Seamus- dlaczego nie robiłaś tego jak jeszcze byłaś krukonką, czyżby wolałaś nie narażać swojego domu na złe zdanie?-Seamus się przybliżył do mnie, czuć od niego było wódką... Chciał mnie przytulić, dałam mu tylko w twarz i pobiegłam się przebrać. Angelina pobiegła za mną.
-Nie przejmuj się nim, to palant i jeszcze pijany, jutro cię przeprosi. A jak tego nie zrobi to na pewno go zmuszę-powiedziała jak byłyśmy już w swojej sypialni.
-Dzięki Angi. Ja może się przebiorę
-Spoko, ja tylko zmienię bluzkę bo spódniczka mi wyschła i lecę na dół
-Ok- Angelina już wyszła. JA wybrałam o ubrania krótkie spodenki, i czarną koszulkę ze skreślonym znakiem Slytherinu (Snape dał mi bez skreślenia, jak myślał, że będę w Slytherinie xD). Nagle do dormitorium wpadła Angi
-Wer! Chodź szybko!
-Co się stało??
-Fred, Seamus i.. no sama zobacz-Wybiegłam szybko z sypiali i pobiegłam za Angeliną. To co tam zobaczyłam zdziwiło mnie bardziej niż się podziewałam, myślałam, że będą na siebie wrzeszczeć, ale co to nie!. Fred leżał na Seamusie i go bił. Gdy tylko weszłam do pokoju wspólnego wszyscy zamilkli i spojrzeli się na mnie.
-Fred co ty wyrabiasz!!- krzyknęłam i odciągnęłam go od Finnigana, któremu leciała krew z nosa.
-Pożałujesz takiego odzywania się, do niektórych dziewczyn w moim towarzystwie- krzyknął do Seamusa
-Daj spokój, chodź przejdziemy się- popchnęłam Freda do wyjścia (portretu Grubej Damy). Bez słów poszliśmy do pokoju życzeń.
-Fred nie mam chwilowo głowy do wymyślania, więc ty coś wymyśl.
-Ok jak tam chcesz. - Po chwili pojawiły się przed nami piękne drewniane i potężne drzwi. W pokoju stał barek z alkoholem (to co mi było trzeba), wygodna kanapa i duże łóżko. Gdy spojrzałam na łóżko pytająco Fred od razu wytłumaczył mi sytuacje:
-Nie wiem jak ty, ale ja nie zamierzam wracać dzisiaj na noc- powiedział, wziął butelkę Ognistej i usiadł ze mną na kanapie, nogi położyliśmy na stół, który pojawił się przed chwilą.
-To jak ochłonąłeś?-zaczęłam rozmowę
-Tak
-To wyjaśnisz mi coś?
-Tak, pod warunkiem, że ty mi potem tez coś powiesz, ale szczerze.
-No ok. To powiedz dlaczego pobiłeś Seamu... Finnigana? - Fred nie lubi jak się mówi Seamus od zawsze uważał, że to palant, który nie zasługuję na imię
-No bo poniżał ciebie, a nawet nie wiedział o co chodzi...
-Dzięki, miło
-...swoją drogą masz fajny stanik - Fred zaczął się śmiać, a ja strzeliłam mu bułę w ramię. Chwilę się szturchaliśmy, aż w końcu Fred się odezwał
-To teraz ja się spytam o coś ciebie- spojrzał mi w oczy, a ja szybko przeniosłam wzrok na kwiatka, który chciałam aby się pojawił na stole, była to róża nawet nie wiem dlaczego (pomyślałam tylko o kwiecie) Fred też zobaczył różę
-Odpowiedz szczerze ok?
-Dobrze -powiedziałam nie odrywając wzroku od mojej szklanki z Ognistą, Fred wziął łyk ze swojej i zaczął mówić dalej
-Bo chodzi mi o Lee, czy ty... czy no wiesz
-Nie nie wiem
-Czy go kochałaś?- Fred zadał mi pytanie i zamarłam... spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć, dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać i doszłam do jednego wniosku
-A to mi zadałeś pytanie, nie zastanawiałam się nad tym, ale chyba, nie chyba a na 99% nie, nie kochałam go- zdziwiłam się, że to powiedziałam, Fred się na mnie dziwnie spojrzał.
-To dlaczego ee.. z nim byłaś?
-Nie wiem, może dlatego, że on tak bardzo tego chciał a to mój przyjaciel, który jak podejrzewałam się zauroczył- kilka łez spłynęło mi po policzku.
-Nie płacz, też kiedyś byłem zauroczony w przyjaciółce, ale w końcu mi przeszło to zauroczenia
-Byłeś z nią i zobaczyłeś, że to co czułeś było chwilowe? -zapytałam
-Nie -zdziwiłam się, ale nie przeszkadzałam mu- ja się.... ee... zakochałem w niej-zdziwiłam się jeszcze bardziej
-Kto to był? Jak mogę wiedzieć? I ee... kiedy to było ?
-Było to dość niedawno, i była to eeemm... a raczej jest to- nic więcej nie powiedział, tylko pocałował mnie. Nigdy się tak bardzo nie zdziwiłam jak teraz (a trzeba przyznać, że była to bardzooo zadziwiająca rozmowa) Oddałam mu pocałunek, a gdy się w końcu od siebie oderwaliśmy padło jeszcze jedno pytanie
-To co?
-Tak- odpowiedziałam- i tym razem znam odpowiedź na pytanie, które zadałeś mi wcześniej "Czy go kochasz"- Fred tyko się uśmiechnął, wtuliłam się w niego i wypiliśmy sami 3 butelki Ognistej
Whisky
-Fred, mam nadzieję, że masz ee... te małe tabletki na kaca co z Georgem wymyśliliście?
-Chyba tak. A no właśnie George!- Fred wyjął  dwustronne lustro-Wer, ostatni raz mogę cię poprosić o szminkę?
-Jasne- sięgnęłam odruchowo do kieszeni, ale zapomniałam, że zmieniłam spodnie- Zmieniłam spodnie no i nie mam w tych szminki.
-Ach.. to się z nimi nie skontaktujemy
-Przecież możesz z nim porozmawiać, co nie?
-No ok, ie chciałem przy tobie... ale spoko- Fred wypowiedział imię Georga po chwili chłopak pojawił się na lusterku brata- Posłuchaj, jak tam z Lee?
-A poderwał Lavender i już umieścili swoje imiona na tablicy par ( taka tablica wisi u gryfonów, żeby nikt nie podrywał zajętych osób żeby nie było kłótni)
- To dobrze... a umieścisz tam tez imię moje i Wer?
-Oooo wiedziałem, że w końcu to zrobisz!! Szcześcia
-Dzięki!- krzyknęłam, a Fred się cieszył jak głupi- Mam do ciebie prośbę George- wyrwałam Fredowi lusterko i zobaczyłam, że mam nie ograniete włosy, zaczęłam je poprawiać
-Wer jestem na linii- powiedział oburzony George
-Przepraszam, zastanawiałąm sie czy masz może jeszcze tabletki na kaca braci Weasley?
- Tak, całą skrzyneczkę, przecież rok szkolny się dopiero zaczął a robiliśmy zapas- George się zaśmiał. Porozmawialiśmy chwilę i się rozłączyliśmy. Z Fredem położyliśmy się spać po 3 rano, przypomniało mi się, że jutro mam szlaban u Snape'a ...


Do Przeczytania !!!!












piątek, 2 stycznia 2015

Jezioro, Fred i Lee

No tak poszłam z Fredem zobaczyć co kryją tamte krzaki. Wiem śmiesznie to brzmi. Na początku był tam jakiś mały lasek. Nic ciekawego. Postanowiliśmy wyjść i poszukać innego wejścia.
-Fred- powiedziałam- powinniśmy dać jakoś im znać, żeby się nie martwili czy coś.
-No masz racje. To co robimy ?
Zastanawialiśmy się przez chwilę i w końcu Fred wpadł na świetny pomysł
-Mam 2stronne lustro z Georgiem. Masz może szminkę?- nie wiedziałam o co mu chodzi, ale niechętnie dałam mu szminkę.- Zobacz teraz.- Fred napisał coś dziwnego (zorientowałam się, że n napisał to na odwrót)- Teraz George zobaczy to u siebie na lustrze dobrze napisane.
Nie chciałam podrzeć swojej koszulki z lekkiego czerwonego materiału, więc szukaliśmy większego wejścia bez wystających kii. Po 20 minutach bezsensownej paplaniny, zaleźliśmy dziurę w krzakach (xD) postanowiliśmy tam wejść. Szliśmy cały czas i nic ciekawego nie było.
-Wracajmy, dużo tu tylko komarów, i już cała jestem podrapana przez krzaki- powiedziałam zirytowana
- Nie marudź- Fred odwrócił się do mnie i mrugnął
-Oj, przecież nic tu nie ma- Fred mnie olał i rzuciłam w tył jego głowy kamykiem- Fred!!
-Ałłł, dlaczego we mnie rzuciłaś?- powiedział nie czekając na odpowiedź- Posłuchaj Wer ja już tu byłem i obiecuję za 5 minut dojdziemy do świetnego miejsca gdzie kiedyś chciałaś się dostać.- Powiedział z uśmiechem. Ustałam i spojrzałam na niego podejrzliwym wzrokiem
-Czyli gdzie- nie spuszczałam z niego wzroku
-Widać to miejsce z błoni Hogwartu i mojego dormitorium, ale nie można się tam dostać przez teleportacje.- puścił do mnie oczko i ruszyliśmy dalej. Po chwili doszliśmy do niesamowitego miejsc, Fred mia racje. Rozpoznałam tą plaże, chociaż widziałam ją tyko z daleka. Piasek był tutaj złocisty, woda dziwnie i podejrzanie czysta w stosunku do drugiej części jeziora. Kilka drzew stało osobno dając cień.Tak była to druga część jeziora, w którym pływa nasza Hogwarcka kałamarnica.
-Wow, jak ty tutaj się dostałeś wcześniej?-powiedziałam
-Nie ważne.
-Dobra, mam jeszcze jedno pytanie.
-Hym??
-Dlaczego tu woda jest czystsza niż u nas w Hogwarcie?
-To wygląda jak to samo jezioro, ale woda z tego i hogwarckiego się różnią. Jeziora nie mogą się połączyć bo mają różną... eee. no tą... jak się to mówi...
-Mniejsza z tym -uśmiechnęłam się
-No dobra, i tu jest cieplejsza woda, więc kałamarnica tu nie przypływa bo woli chłodek, i nie paskudzi tutaj
-Aha, to dobrze będę mogła się tu wykąpać haha.-Fred dziwnie na mnie spojrzał- Ale później nie teraz, kiedyś przyjdziemy tu wszyscy.
-No ok jak tam chcesz. -Fred się uśmiechnął- Idziemy na pomost?
Dopiero teraz dostrzegłam mały pomost na lewo z drewna dębu.
-No ok jak tam chcesz- wystawiłam język i pobiegłam, Fred stał zdezorientowany- Kto pierwszy na pomoście -krzyknęłam, a rudzielec zaczął biec. Dobiegł do mnie w połowie drogi do pomostu
-Mam cię- powiedział do mnie i uśmiechnął się. Spojrzałam na Freda, nie zauważyłam korzenia wychodzącego z piasku. Zahaczyłam o niego noga i... zakryłam twarz dłońmi, ale zorientowałam się, że wcale nie leżę na piasku. Fred złapał mnie.
-Eeee... dziękuję- wyjąkałam patrząc w jego oczy
-Nic się nie stało... wszystko ok, dobrze, że nie wylądowałaś w piasku- Fred też patrzył mi w oczy. Trwało to kilka sekund, ale miałam wrażenie, że to wieczność. Po chwili ocknęłam się z zadumania.
-Fred?
-Tak?
-Możesz mnie już puścić- uśmiechnęłam się
- A obiecasz mi, że już nie będziesz się przewracać?
-No postaram się
-No dobrze - postawił mnie na nogi.
- To jak może lepiej pójdźmy na pomost co?- spytałam się
-Zapomnij!! - Fred wytknął do mnie język i pobiegł w stronę pomostu (był jakieś 200 metrów od nas). Nie mając wyboru ruszyłam za nim. Fred był pierwszy na pomoście, zawsze był najszybszy w naszym roczniku.
-Ile można na ciebie czekać???-powiedział kiedy w końcu dobiegłam do niego
-Oj zamknij się- uśmiechając się popchnęłam go, o mi oddał. Usiedliśmy na końcu pomostu i zawiesiliśmy nogi nad taflą wody.
-Fred?
-Co?
-Mogę się ciebie o coś spytać?
-Już to zrobiłaś... więc chyba nie.
-No dobra jak tam chcesz- powiedziałam naśladując jego głos
-Mów głupia.
-Pfff... nie GŁUPI -dałam nacisk na ostatnie słowo
-Mów- po chwili milczenia zdecydowałam się jednak mu powiedzieć
-No bo chodzi o Lee
-Aha - wzdychnął - Coś nie tak?
-No bo ten... widziałam jak patrzy na Lavender... tak tą z młodszej klasy- powiedziałam gdy zrobił zdziwioną minę- Myślałam, że to tylko głupie złudzenie, ale -zawiesiłam głos
-Ale co?- powiedział i objął mnie ramieniem
- Podsłuchałam jak rozmawia z Georgiem o tym jak ze mną zerwać i zobaczyłam w jego zeszycie od eliksirów, serce z napisem Lavender.
-Aha, fajnie wiedzieć mi nic nie powiedział...- położyłam głowę na jego ramie 
-Wiesz co chyba powiem mu to prosto i bez zbędnych ceregieli
-No tak najlepiej - powiedział Fred
-Dzięki, że chciałeś mnie wysłuchać.
-Nie ma za co.- nastała chwila ciszy - Wiesz co?
-Co?
-Spójrz na mnie
-Yyy.. dobra-spojrzałam mu w oczy i nagle stało się coś czego się nie spodziewałam... Fred wepchnął mnie do wody i skoczył po mnie do niej.
-Fred palancie- ochlapałam go gdy już złapałam dobrze oddech
-Jak mogłaś! Wywołałaś teraz wojnę! Ale najpierw spójrz na pomost.- Spojrzałam na pomost i zamarłam. Stał tam Lee, George i Angelina.
-Lee... słyszałeś wszystko?
-Tak, słyszałem, ale to dobrze, bo właśnie chciałem ci o tym powiedzieć -odpowiedział Lee
-To jak? Może na poczatku będzie dziwnie, ale pamiętasz naszą umowę, w przyjaźni ...
-Tak, pamiętam i spoko. Nasza przyjaźń była długaaa i taka niech pozostanie
-To dobrze a teraz podejdź i schyl się - Rozkojarzony Lee podszedł do mnie, złapałam go za rękę i wciągnęłam go do wody.
-Ty zdradziecka świnko morska!-powiedział ze śmiechem (często wszyscy sobie dogryzamy właśnie tak)Ochlapał mnie, a ja jego. Po chwili nawet się nie zorientowałam kiedy Angelina wrzuciła do wody Georga i pływali kolo mnie.Wygłupialiśmy się, chlapaliśmy itp.
-Ja już wychodzę -powiedziałam
-Dlaczego? -spytał się Fred
-Wiesz trudno pływa się w dżinsowych rurkach - powiedziałam i podpłynęłam do drabinki. Po chwili wszyscy wyszyli z wody
-Accio ręczniki! - krzyknęła Angelina. Da każdego był ręcznik, i wszyscy postanowiliśmy wrócić do zamku. Pode drogą cięgle żartowaliśmy, jak to my xD Najdziwniejsze było to, że Fred ciągle trzymał się blisko mnie i często pytał " Nie jest ci za zimno??"