piątek, 22 sierpnia 2014

Dziwny obród zdarzeń

Dojechaliśmy do Hogwart!!! Cieszyłam się, że Hagrid odprowadza pierwszorocznych o zamku przez jezioro bo miałam chwilę na nastawienie się przez odprowadzeniem całej zgrai młodych krukonów do pokoju wspólnego. Weszłam z bliźniakami Angeliną Lee i Katie, do powozu chwilę porozmawialiśmy no i nadszedł czas na wymyślanie kawałów na pierwszy tydzień szkoły.
-A może lepiej Wer zatknij uszy lub idź do innego powozu, przecież prefekt to kabel itp.-zaśmiał się Lee
-Kabel nie kabel, mam korzyści z tego-uśmiechnęłam się
-Taaa, niby jakie?-zapytała Katie, która za mną nie przepada
-Hymm, mogę bezkarnie chodzić po korytarzu o jakiejkolwiek godzinie, wiem wcześniej o różnych imprezach hymmm  pomyślimy mogę dawać karę ślizgoną -powiedziałam z jednakową nutką ironizmu w głosie. Lee dotknął mojego czoła.
-Nie denerwuj się -zaśmiał się
-Jak mam się nie denerwować jak ta... ta.. albo dobra nie ma sensu wszczynać kłótni.
-Nie no powiedz-podeszła do mnie Katie
-No wiesz na ciebie można powiedzieć sporo niefajnych rzeczy-wstałam i to że byłam od niej wyższa dawało mi swego rodzaju przewagę.
-No to powiedz co.
-Ok, ale najpierw weź tic-taka albo się kawałek odsuń.-panna Katie zrobiła urażoną minę.
-Haa nawet nie wiesz co powiedzieć-próbowała pokazać, że nie wymięka, bo wszyscy się na nas patrzyli a Fred z Georgem z wielkim zainteresowaniem.
-Nie wolę nie wymieniać tych najgorszych bo Angelina starci przyjaciółkę- jak mówiłam to Katie załapała buraka
-Oczywiście bez obrazy Angi -powiedziałam do Angeliny
-Nie lepiej mów bo i tak bym od ciebie się wcześniej czy później dowiedziała-powiedziała Angelina
-No dobra, Angi nie wiem czy wiesz ale Katie odbiła Ci Marts'a. Wiem o tym, bo gdy z nim rozmawiałam w pokój wspólnym krukonów (dla niewtajemniczonych jestem w ravie) mówił że się spotyka teraz z Katie Bell.
-Że coo??? -Angi wstała a Katie mnie uderzyła. Niemal od razu oddałam jej i dołączyła się też do tego Angelina. Po chwili stałam skrępowana przez ramiona Lee Jordana (nie ukrywam miłe to było) Fred trzymał Katie, a George Angelinę. Fred wymamrotał coś do Testrala no i ustaliśmy a Katie zostawiliśmy na drodze.
-Dzięki, nie wiem co bym zrobiła gdybyś mnie nie przytrzymał -powiedziałam do Lee gdy już jechaliśmy
-Ale na prawdę tego nie rozumiem-powiedział George rozmawiając z Angeliną - przecież jestem z tobą a ty się wściekasz, że ktoś tam ci odbił byłego chłopaka.
-Trudno to wytłumaczyć -powiedziała znudzona Angi
-Ja to Ci wyjaśnię- powiedziałam i podeszła do jednego z bliźniaków- Jest takie niepiane prawo, które mówi, że przyjaciółka nie ma prawa ukraść Ci faceta ani z nim być nawet jak dziewczyna sama z nim zewie.
-Nie chwytam
-Ja też
-I ja -powiedzieli chłopacy
- To pomyśl jakbyś się poczuł gdyby Fred chodził z dziewczyną, z którą ty chodziłeś albo ci ją odbił.
-AA już rozumiem nie tez bym tak nie chciał -powiedział George akurat bo już nas powóz podjechał pod zamek.Bliźniacy i Katie zaczeli o czymś rozmawiać, więc ja z Lee szliśmy z tłu i nagle Lee zaciągnął mnie w bok.
-Wer i jak tam?
-Eeee DOBRZE. Ale powiedz mi co chcesz bo się dziwnie tu czuje bo jest ciemno -powiedziałam zdziwiona
-No dobra, ale obiecaj, że obojętnie co powiem nie zniszczy przyjaźni.
-Okkk
-No dobra hymm.. jak cię powstrzymałem od pobicia Katie to coś poczułem taki jakby dreszcz i czy coś
-No ja też
-A więc wiesz o co mi chodzi
-Nie-wiedziałam ale nie chciałam mu tego mówić niech się lekko pomęczy, zła ja hehe
-No wiesz chciałbym z toba być zgodzisz się ?
-Hehee co ten milutki Lee wymyślił hahaha -chłopak się speszył i upuścił głowę- Oczywiście, ze tak -podniosłam jego głowę i go pocałowałam. -Ale obiecaj, że jak nie będziemy razem oczywiście jakby do tego dojdzie to będziemy nadal najlepszymi przyjaciółmi okk???
-Dobrze. -Nagle coś wyciągnęło mnie za rękę z krzaków
-A wy co tu robicie -był to jeden z rudzielców
-Eeee no tenn -nie musiałam nic innego mówić bo Lee przytulił mnie do siebie
-Aaaa już rozumiem -Fred puścił moją rękę i puścił oko do Lee (myślał  że tego nie zauważyłam)


Do następnego przeczytania !!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz