sobota, 23 sierpnia 2014

Ravenclaw/Gryffindor Jednak możliwe !!!

No tak jestem z Lee! Ale i tak nie rozumiem dlaczego. Podobał mi się od 2 lat no ale mi jakoś przeszło, bo przecież przyjaciel. A co teraz będzie z moim niedawnym zadurzeniem (wiem że jeszcze nie znacie imienia xD) ???  No cóż zapewne mi już przeszło!! Teraz liczę się tylko ja i Lee.
Doszliśmy do Wielkiej Sali i rozdzieliłam się z Lee ja poszłam do stołu krukonów a on do stołu gryfonów. Ja zwykle co roku tiara przydziału świetnie zaśpiewała, a dyrektor Dumbledore przemówił dość ciekawie. Kończyła się uczta no i niespodziewanie podeszła do mnie Profesor McGonagall
-Wernis chciałabym z tobą porozmawiać, po uczcie będę czekać na ciebie pod Wielką salą jak odprowadzisz pierwszorocznych do pokoju wspólnego krukonów.
-Dobrze Proszę Pani. -powiedziała i się uśmiechnęłam.
Nadszedł koniec uczty odprowadziłam pierwszorocznych z drugim prefektem do pokoju wspólnego i pobiegłam do profesor McGonagall.
-O już jesteś!
-Tak pani profesor, przepraszam, że tak długo ale mieliśmy małe wypadki ze schodami-uśmiechnęłam się
-Dobrze nic się nie stało. Niestety ale nie możesz dłużej być szukającą w drużynie quidditcha
-Ale jak to dlaczego -wciełam się w zdanie McGonagall
-Ale stworzyłam Ci możliwość -profesor udawałą ze nic nie powiedziałam- bycia komentatorką
-A co z Lee?? Nie wyrzucę go z branży
-Ale chodzi, o to że chcemy mieć 2 komentatorów.
-O to świetnie ale szkoda mi quidditcha
-Nie martw się. Wiem ile ten sport dla ciebie znaczy.
-Dlaczego w ogóle nie mogę grać?
-Wyjaśnię ci to jak przyjdzie profesor Flitwick i twoja siostra.
-A oni tu po co -zdziwiłam się jeszcze bardziej
-Nie ważne już idą
-Witam Minerwo-powiedział profesor F, (tak mówią na niego krukoni)
-No cóż to co powinniśmy to powiedzieć dziewczyną -powiedziała McGonagall
-Nasze podejrzenia się spełniły, na tiarę został rzucony czar i tiara przydzieliła was na odwrót, wiem że to może być dla was szok ale ty Wernis jesteś w Gryffindorze a ty El w Ravenclaw. -słysząc to obie pisnęłyśmy z radości, wiedziałyśmy że nie pasujemy do sowich domów a teraz wszytko jasne
-My się cieszymy Pani Profesor -powiedziałam ze mnie i za El
-Zawsze czułyśmy ze nie pasujemy do naszych domów ale jest dobrze ja znam większość krukonów a Wer często jest u nas w pokoju wspólnym
-O to świetnie, czyli nie musicie się zaznajamiać z regułami danych domów?
-Nie trzeba -powiedziałyśmy razem
-Aha to świetnie, to hymm... wasza bagaże czekają na was, Ty E zajmiesz pokój Wernis i na odwrót.
-Dziękujemy za taką świetna wiadomość, do widzenia Pani Psor i Panie Profesorze -powiedziała moja siostra i pobiegła do krukonów.
-Pani profesor już wiem dlaczego w quidditcha nie mogę grać, nie zabiorę zajęcia Harry'emu więc mogę zostać razem z Lee komentatorką
-To świetnie, dobrej nocy
-Dziękuję, i Dobranoc -pobiegłam do pokoju Gryfonów.  Podbiegłam pod portret Grubej Damy przedstawiłam jej sytuacje i mnie wpuściła. Przyglądnęłam się pokojowi i teraz wydawał mi się jakiś inny, pełen hym.. nie wiem czego chyba przyjaźni. Niestety Lee nie było, nie było też Freda i Georga, ale była Angelina. Opowiedziałam jej to i pisnełyśmy ze szczęścia tym bardziej, że miałam mieć z nią dormitorium. Po jakimś czasie przyszli chłopacy i rozsiadłyśmy się z nimi przed kominkiem. Angelina na kolanach Georga a ja na podwójnej kanapie z Lee, wtulając się w niego. A Fred usiadł sam ale nie zdawał się czuć samotny. Opowiedziałam chłopakom o tym, że jestem w Gryffie ale Lee dowie się o tym, że jestem komentatorką dopiero póżniej. Nadeszła północ, okazało się z czasem, ze mam większość lekcji z Lee (a co za tym idzie bliźniakami) a jak nie z nim to z Angeliną. Zrobiłam się senna.
-Lee odprowadzisz mnie bo chcę już spać?
-Dobrze -odpowiedział mi Lee.
-To cześć wam! -powiedziałam towarzyszą i złapałam Lee za rękę idąc po schodach. Doszliśmy do mojego dormitorium.
-Lee mam wiadomość tylko dla ciebie.
-Tak? -zapytał się całując mnie po szyi
-Będę z tobą zajmowała się czymś w szkolę.
-Hymm.. a czym ja się w ogóle zajmuję ?
-Będę z tobą komentować mecze quidditcha
-To świetnie! -powiedział
-Dobra to ja już idę -pocałowaliśmy się dość namiętnie aż mi lekko zgięły się kolana.
-To do jutra -powiedział mi Lee i poszłam do dormitorium, czułam jak odprowadza mnie wzrokiem a przy drzwiach puściłam mu buziaka.



Do przeczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz